moj-wlasny-blog blog

dojrzałem do tego by napisać… artykuł / opowiadanie:)

przez , 06.lis.2011, w Bez kategorii

ŻYĆ ZGODNIE ZE SWOIM „JA” 





Witajcie!
Jestem 30-to paro letnim facetem i chciałbym opowiedzieć Wam moją historię.
Może dla niektórym z Was wyda się ona nieprawdopodobna bądź banalna,  ale… faktem jest, że
takie zdarzenia w moim życiu miały miejsce. Napisałem to jako pewnego rodzaju przestrogę, chwilę opamietania dla ludzi, którzy zmierzają w kierunku nie do końca chcianym.



Chodzi mi o to, aby każdy z Was podejmował decyzję swego życia, zgodnie ze
swoim wewnętrznym „ja”, bez względu na wszystko nie warto żyć w
ukryciu, lękając się przyszłości, tego co nie do końca znane.

Odkąd pamiętam, zawsze inaczej patrzyłem na chłopców, niż na dziewczyny. Nawet
gdy byłem kilkuletnim dzieckiem, chłopcy interesowali mnie bardziej od płci
przeciwnej. Z biegiem lat wiedziałem, że mój podgląd na te sprawy różni się od
poglądów innych otaczających mnie ludzi. Wówczas pomyślałem, że jest ze mną coś
nie tak. Usilnie starałem się zagłuszyć swój pociąg do mężczyzn, umawiając się
z kobietami.





Teraz mogę powiedzieć, że żyłem w zakłamaniu przed samym
sobą. Moja chęć do zmiany samego siebie była tak wielka, że wylądowałem na
ślubnym kobiercu. W czasie mego związku miałem kilka spotkań z mężczyznami, co
sprawiało mi ogromną rozkosz, spełnienie i zaspokojenie mego „Ja”.



Tak… Więc byłem żonaty prawie pięć lat, podczas których na świat przyszedł
syn. Jest to największe szczęście, jakie spotkało mnie podczas trwania tego
związku. W przeciągu tych lat coraz bardziej zacząłem zdawać sobie sprawę, że
związek z kobietą, mimo że miałem już syna, nie jest tym, czym powinien dla
mnie być. Choć kochałem i kocham swoją latorośl, nie byłem w stanie poświęcić
się aż tak, by pozostać w związku z kobietą.





Do dziś dnia, nie wiem, dlaczego pozwoliłem na to, aby los
potoczył się w takim kierunku, w jakim się potoczył. Czułem się jakiś taki
zagubiony, nie do końca szczęśliwy i zawiedziony, że wybrałem dla siebie taką,
a nie inną przyszłość.



Zdałem sobie sprawę, że moje życie jest nie takie, jakie
bym chciał, że nie mam chłopaka, o którym zawsze marzyłem, z którym szedłbym
przez życie w szczęściu i ogromnej miłości, na dobre i na złe. Przecież tak
powinienem żyć, zawsze o tym marzyłem!



Pragnąłem zacząć żyć tak, jak ja bym
naprawdę tego chciał, a nie jak chcieliby moi rodzice czy też moje otoczenie.

Przyznam, że bałem się tych zmian, ale myśl o „nowym życiu” dodawała mi sił.


Poznałem mężczyznę, w
którym się zakochałem, dla którego byłem gotów dokonać zmian w swoim ówczesnym
życiu. Ciągle myślałem o nim – i o nas – jak to byłoby cudownie żyć u jego
boku. Moje życie nabrało barw, jakich nigdy wcześniej nie byłem w stanie
dostrzec.



Trudno to opisać i mówiąc szczerze, nie będę nawet próbował.
Pamiętam nasze
pierwsze potajemne spotkanie, ukrywane przed naszymi partnerami, na które obaj
długo czekaliśmy.
Tych pięć godzin, które spędziliśmy razem w motelowym pokoju na rozmowie i
poznawaniu naszych ciał, okazało się być naszą furtką do wspólnej przyszłości.
Było cudowne, choć oboje mieliśmy jakiś swoisty lęk, niepewność. Te pierwsze
chwile, pozostaną nam w pamięci już na zawsze.





Nasza sytuacja nie była łatwa, bo moja – teraz już była żona
– jest siostrą byłego partnera mojego chłopaka.
Stawiało nas to w niecodziennym
świetle i w dość skomplikowanej sytuacji. Pomimo to i wielu innych
nieprzyjemnych sytuacji, jakie nas czekały, zdecydowaliśmy się nie na wspólne
życie.






W najcięższych chwilach wspieraliśmy się wzajemnie i choć
czasem mieliśmy już wszystkiego dość, to zawsze mogliśmy polegać na
sobie.
Czasem rodziła się w nas myśl, żeby wyjechać gdzieś daleko, uciec od tego całego
nieżyczliwego świata, pozostawiając wszystko w tyle.
Jednak obaj wiedzieliśmy, że musimy przez to wszystko przejść. Przeszliśmy dużo
i wiele razem. Miesiąc za miesiącem, rok za rokiem przez ponad siedem lat.
Nigdy się nie kłóciliśmy i zawsze wspólnie rozwiązywaliśmy problemy, wspierając
się do końca. No może prawie do końca…





Cóż rok 2011 stał się przełomowy, jak się okazało. Dosłownie
z dnia na dzień życie które wydawało się być tak bardzo stabilne a związek tak
silny – nie znalazło odzwierciedlenia w Naszym życiu. Wystarczyło pierwsze dziewięć
dni stycznia, by odsunąć i przekreślić przeszłość z taką łatwością…





Nie ma szans na związek, kiedy ktoś wkracza w życie dwojga
ludzi bezczelnie z butami, rozwalając to co inni sobie zbudowali przez przeżyte
razem lata.
Można wiele powiedzieć o tym okresie, ale po co. Było minęło i już nie wróci,
może i dobrze że stało się tak jak się stało. Ja dam redę ze świadomością, że
zostałem wymieniony na młodszy model. Niech ma wyrzuty kto inny ale na pewno
nie ja. Może i nie ma strony bez winy, ale ja nie czuję się winny, choć może
jestem? a tego nie dostrzegam…





Dziś już nie jesteśmy razem, jak wspomniałem, choć byliśmy bardzo
szczęśliwi i zakochani w sobie, przez cały ten związek (a przynajmniej tak mi
się zdawało), równie mocno jak w dniu uświadomienia sobie naszej wzajemnej
miłości…





Czas mija a ja z dnia na dzień, staram się żyć pełnią szczęścia,
choć czasem jeszcze boli ta ludzka nieszczerość to zdaję sobie sprawę, że żyć
trzeba. Układam sobie nowe życie, powoli i bardzo ostrożnie, jakby całe było z
kruchego szkła. Staram się uchronić, przed kolejnymi ciosami od życia, które
pomimo rozpadu jednego związku, nie oszczędziło mnie w kolejnych miesiącach,
dokładając kolejne nie przewidziane zdarzenia…





Dam radę- wiem to!!!

Tak więc, nie pozostaje mi nic innego jak tylko prosić wszystkich tych, którzy
przeczytali moją historię, aby wiedzieli, że ta uważana za „odmienność” przez
nas samych i innych, nie jest niczym złym. Po mimo że życie nie zawsze układa
nam się tak jak powinno to mimo wszystko „Coming aut”  jest najlepszą rzeczą jaką dokonałem. Nie
żałuję i na pewno nie będę.





Nie oszukujcie się tak, jak robiłem to ja, że przez swój
strach przed otoczeniem związałem się z kobietą, co i tak z góry było skazane
na niepowodzenie, prawda wcześniej czy później i tak Nas wszystkich dopadnie. Ja
zrozumiałem to… ale z czasem!!!





My  wszyscy jesteśmy
ludźmi i zasługujemy na to, aby żyć tak, jak tego w głębi serca chcemy.
Choć bywa ciężko, to musimy stawiać czoło wyzwaniom i pokazać innym że my też
żyjemy, czujemy, pragniemy, mamy marzenia…



Żałuję jedynie, że niepotrzebnie marnowałem życie tej młodej
dziewczynie, która była przez jakiś czas moją żoną. Wiem, że ona mi już
wybaczyła, a dowodem jest to, że zostaliśmy przyjaciółmi. Po trzech miesiącach
związała się z innym mężczyzną za którego po niespełna roku wyszła za mąż,
oboje doczekali się synka.






Pozdrawiam.   

:, , , , , , , , ,

39 Comments for this entry

  • buba99

    Po pierwsze: zmien tlo, bo od tej czerwieni oczy bola! Przeczytalam Twoja historie tylko dlatego, ze akurat nie mialam nic lepszego do roboty… Moja ocena? Ckliwa historyjka, poparta kilkoma frazesami. Ani to wzruszajace, ani „ku przestrodze”… Banaly i tyle! Popraw styl i popracuj nad puenta. Taka moja rada…

  • ola18

    życzę żebyś poznał jeszcze taką osobę w swoim życiu, z którą będziesz szczęśliwy i z którą będziesz chciała spędzić reszte życia

  • Internautka

    Gratulacje!!! Tak trzymac!!!!!!!!! To najwazniejsze, zyc w zgodzie z samym soba:DDDD Pozdrawiam

  • kora

    Nie da się czytać.Czerwień i czerń – oczy tego nie wytrzymują. Koniecznie to zmień.

  • hexe

    Prawda ,ta czerwień jest straszna. Poza tym mi się podobało-i życzę Ci abyś spotkał kogoś takiego jak ja , tylko swojej płci-na pewno Cię zrozumie i nie zostawi:(
    Wiesz ja jestem z kimś kto podobno mnie bardzo kocha, kto mówi ,że jestem śliczna, że jestem „tą jedyną” ale ja już chyba „wysiadam” , nie wiem czemu, nie wierzę…

  • hexe

    Prawda ,ta czerwień jest straszna. Poza tym mi się podobało-i życzę Ci abyś spotkał kogoś takiego jak ja , tylko swojej płci-na pewno Cię zrozumie i nie zostawi:(
    Wiesz ja jestem z kimś kto podobno mnie bardzo kocha, kto mówi ,że jestem śliczna, że jestem „tą jedyną” ale ja już chyba „wysiadam” , nie wiem czemu, nie wierzę…

  • xxx

    Kolejny dowód na to, że nie istnieje takie zjawisko jak miłość, jedynie pierwotny popęd zwany „zauroczeniem” dla tego nie warto się oszukiwać tylko liczyć wyłącznie na siebie a ludzi kopnąć w dupę

  • a.m.

    Tak, jak jedna z poprzedniczek – PRZECZYTAŁAM, BO AKURAT NIE MIAŁAM NIC LEPSZEGO DO ROBOTY !!! A moja ocena? TĘ CHOROBĘ POWINNO SIĘ LECZYĆ, JAK PEDOFILIĘ !!!!!! Styl – szkoda słów…

  • MickJagger2011

    Siema,Twoja historia jest wzruszająca i prawdziwa.Jak to w piosence brzmi wszystko po coś jest…Czy można gdzieś z Tobą pogadać?

  • Joanna

    trzymaj się dzielnie i nie poddawaj

  • Ada

    Czerwono na czarnym a chcialoby się napisać białe na czarnym jaki facet jest świnią …zabawi się i zostawi…Zycie.Będzie dobrze Trzymaj się.

  • wesoła wdówka

    Gratuluję odwagi :) poruszasz problem typowego Polskiego myślenia… stereotypowego… przez ktore wiele osób boi ujawnić to co myśli, co czuje i kim jest, ale dobrze że ty się przełamałeś. Życzę powodzenia ;)

  • oliwka

    Dasz radę…życzę Ci tego,wzruszona twoją historią….pozdrawiam:)

  • jk

    fajnie, ze odnalazles w koncu siebie. jeszcze spotkasz tego jedynego w zyciu wiec sie nie poddawaj.najwazniejsze ze ty w koncu jestes soba.

  • nothing-twice

    powodzenia:)

  • K.

    Witam. Zazwyczaj nie komentuję w Internecie blogów, postów, zdjęć, itd. ale dzisiaj postanowiłam zrobić wyjątek :) Trochę szkoda mi Twojej żony, ponieważ zapewne poczuła się zraniona, a co gorsza – OSZUKANA… chociaż, skoro jej brat również jest homoseksualistą to powinna przyjąć Twój „comming out” (pomimo iż nagły)ze zrozumieniem. Co do Twojego partnera, to, no cóż – takie jest życie… ale jutro także wzjedzie słońce, i o tym trzeba pamiętać!!! I nie przejmuj się innymi komentarzami, to Twój blog, Twoje życie, Twoje wyznania i Twój styl (nie każdy rodzi się pisarzem, dziennikarzem, poetą….) :))) Pozdrawiam bardzo serdecznie :D

  • Mirek

    Trudny temat.Szczególnie w naszej rzeczywistości. Wygląda na to, że ten „model” życia to taki nasz polski. Niestety. Najpierw krzywdzimy kobietę, żeby w końcu zrozumieć, że natury nie oszukamy. A wszystko to bo „społeczeństwo” wymaga da da da… Partnerem się nie przejmuj, chociaż takie rozstania po latach bycia razem bolą. Przyjdzie czas to i tego który Cię wymienił na młodszy model ten młodszy też później wymieni a on będzie żałował, że Cię zostawił. Staraj się być szczęśliwym żyjąc w zgodzie z sobą. Pozdrawiam

  • Damian

    Napiszę po prostu: dziękuję Ci za ten wpis.

  • lessi

    Historia jakich wiele w naszym społeczenstwie. Najtrudniej jest powiedzieć wszystkim wkoło, wiem coś o tym. Chociaż na homoseksualne kobiety patrzy się łagodniej niż na mężczyzn to ja też nie mam czasem siły. Moja rodzina nigdy mnie nie zaakceptuje taką jaką jestem. To strasznie boli…

  • Ania

    Pozdrawiam i ściskam :)

  • czytelnik

    Przeczytałem ,
    czuje coś podobnego wobec mężczyzn ale nie potrafię się określić ,
    inaczej byłem wychowywany przez rodzinę , kościół , społeczeństwo , szkołę itd

    nie wiem z kim się zwiążę
    ale współczuje Ci , że ktoś zniszczył Twoje szczęście i spokój , może tak musiało być , może najpiękniejsze przed Tobą
    najważniejsze , że masz synka :)

  • anitka77tbg

    No coz, takie jest zycie …tylko ze zwykle to wy faceci zostawiacie kobiety dla mlodszych kobiet a teraz nawet dla mlodszych facetow. Piszesz o swojej tragedi i watpliwie wszyscy Ci wspólczuja, ja mam mam dylemat……

  • pata

    Szkoda, że nie napisałeś nic o swojej ex tylko piszesz o tym jak Tobie było źle. Jestem w podobnej sytuacji jak Twoja była żona, i dobrze, że stało się tak jak się stało, że jednak się zdecydowałeś na comming out. Ale nie zapominaj o jej uczuciach bo uwierz, że nie było, nie jest i nie będzie jej z tym łatwo.

  • pata

    Szkoda, że nie napisałeś nic o swojej ex tylko piszesz o tym jak Tobie było źle. Jestem w podobnej sytuacji jak Twoja była żona, i dobrze, że stało się tak jak się stało, że jednak się zdecydowałeś na comming out. Ale nie zapominaj o jej uczuciach bo uwierz, że nie było, nie jest i nie będzie jej z tym łatwo.

  • Chris

    ‚…że jest coś ze mną nie tak’, skoro jesteś homoseksualistą, to nic nie jest z Tobą nie tak, ani nie było. Przykro mi, że mogłeś pomyśleć, że to odbiega od normy. Zmień czerwień na czerni, bo strasznie męczy oczy.

  • chlebus

    Doskonale Cię rozumiem i wiem,że dobrze robisz żyjąc wreszcie w zgodzie z samym sobą.Do 30 roku życia walczyłem z sobą a po drodze też o mało się nie ożeniłem.Nie mogłem siebie zaakceptować bo wychowany byłem w kompletnie innej tradycji.Dzień w którym powiedziałem sobie i bliskim:”ok jestem gejem” uważam za początek prawdziwego życia.Od 17 lat żyję z facetem-cały czas z tym samym:)i jest On dla mnie całym światem.Tobie też tego życzę:)

  • Adrian K.

    Mądre i pouczające. I nie bez puenty jak to ktoś przede mną napisał. To bardzo dobrze, że opisałeś tę historie. Daje ona do myślenia, bo uczy tego, że zanim dokona się w życiu ważnych decyzji, należy dobrze to przemyśleć, aby nie obudzić się w przysłowiową „ręką w nocniku”. Taka decyzja o tak późnym „comming out’ie” musi być bardzo trudna. Trudniejsza niż gdybyś zrobił to wcześniej. To pokazuje, że trzeba żyć w zgodzie ze sobą jak najszybciej się da. I tak, mając 20 lat wiem, że nie będę się wiązał z kobietą, gdy patrzę rozmarzony na mężczyzn. I to nie chodzi o mnie, tylko o tę kobietę. Nie chcę jak w tej opowieści zostawić jej samej, ze zniszczonym sercem i życiorysem. Nie chcę żyć tak jak chcą inni, chcę żyć tak jak ja chcę. Tak, żebym nie żałował w życiu swoich decyzji.

  • jager

    Zdrowia i szczęścia :)

  • kobieta50plus

    podobną sytuację opisałam na swoim blogu http://godzina-odwagi.blog.onet.pl/Czy-powiedziec-dzieciom-ze-ich,2,ID437275916,n polecam bo konsekwencje takich sytuacji są różne i niestety trudne choć muszę przyznać ,że i tak o tym więcej się mówi niż kiedyś,pozdrawiam

  • Wiktor

    Przede wszystkim szkoda mi Twojej żony.. Postaw się w jej sytuacji. Dziecko też ma przerąbane.Mam przyjaciół wśród homoseksualistów, co nie przeszkadza mi rzec, że homoseksualizm jest odchyleniem od normy, żeby nie wiem jaki autorytet mówił inaczej.

  • domino

    tak tak, społeczeństwo czegoś od Ciebie chce ….,
    grunt to dobrze się usprawiedliwić, zostałeś zostawiony jak wredna baba którą się wymienia, miłość to nie tylko żelik i motelik,
    fajnie było się pobawić w rodzinę – co nie ?
    to że pedzie krępują się to ich problem i nie dziwcie się że rodzice zawsze są zawiedzeni jak się dowiadują czegoś takiego, kazdy normalny rodzic raczej nie widzi swego synka odwiedzającego ich z drugim chłopaczkiem na niedzielny obiadek, tak już jest, mam dwóch synów i ostatnie czego bym chciał to to żeby byli pedziami

  • moj-wlasny-blog

    Witam,
    wszystkim dziękuję za miłe słowa. Napiszę więcej dziękuje również tym, którzy z lekka po mnie pojechali. Cóż mogę im odpowiedzieć… może jedynie to aby się jakoś trzymali, bo nikt nie jest doskonały :)
    *DOMINO: Nie sądzę aby była to zabawa w rodzinkę, jak w każdym związku takie sytuację bywają. Nie mamy na to wpływu ani TY ani JA. Odniosę się jeszcze do jednego wątku, który poruszyłeś. Mam nadzieję że wiesz co mówisz formułując swoją wypowiedź cyt. „…kazdy normalny rodzic raczej nie widzi…” Jak rozumiem Ty zaliczasz się do normalnych… Pamiętaj, że kochając swoje dziecko czy żonę czy kogokolwiek innego, ale tak prawdziwie kochając, jesteś w stanie zaakceptować bardzo wiele, wiedząc że ta osoba jest szczęśliwa. Miłość to nie widzimisię (dziś Cię kocham bo dobrze robisz a jutro już nie bo nie myślisz tak jak ja)To było żałosne z Twojej strony…
    *Homoseksualizm to też nie choroba, ale nie zamierzam się tu na ten temat rozwodzić. Ci którzy maja odrobinę ambicji a są nie obeznani w temacie, szybko sobie poczytają na ten temat, zanim coś skomentują, udając że są lekarstwem na wszystko a ich mądrość jest powalająca!!! Nic bardziej błędnego moi kochani….
    * MickJagger2011 – zostaw swój e-mail, odezwę się :)

  • Pati

    Powodzenia i wytrwałości :) jesteś odważnym człowiekiem łamiącym stereotypy

  • ensenametodo

    Cześć, zainteresował mnie Twój wpis, możesz odezwać się na maila? :)

    Pozdrawiam.

  • pannaNikt

    Och…jaki biedny gejek. Tak pięknie malujesz słowami że jestem w kłopocie komu bardziej współczuć czy twojemu popapraniu czy też twojej biednej żonie i waszemu dziecku. Skoro miałeś ciągoty do chłopaków to po cholerę zmarnowałeś komuś życie. Nic nie mam do pedałów bo ludzi dzielę na dobrych i złych. Bardziej szkoda mi jednak twojej żony. Żałuję że się urodziłeś….

  • arakai

    Szcześcia życzę!

  • Kajetan

    Jestem stałym bywalcą wielu życiowych blogów, obserwuje ludzi, czytam z uwagą to co piszą i chyba jeszcze żaden z wpisów mnie tak nie poruszył jak ten. Cieszę się, że wyszedłeś i się pokazałeś, że zmieniłeś swoje życie, każdy powinien przeżyc je najlepiej jak potrafi, i takim ludziom jak Ty, należy się ogromny szacunek. Z drugiej strony, zazdroszczę Ci że miałeś na tyle odwagi, nie jeden by nie miał : )
    Pozdrawiam!

  • Dobromiła

    Witam, jestem dziennikarką programu „Miasto kobiet” w TVN Style. Przygotowuję program dotyczący sytuacji w której kobieta dowiaduje się, że jej partner jest osobą homoseksualną. Jeśli byłaby szansa porozmawiać z Panem na temat decyzji o coming oucie, proszę o kontakt na maila d.lis@tvn.pl

    Pozdrawiam

1 Trackbacki / Pingbacki dla wpisu

Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...