moj-wlasny-blog blog

Tag: nadzieja

Piątkowo

przez , 13.sty.2012, w Bez kategorii


Pamiętam dzień, kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy. Nie wiem dlaczego ale wydał mi się już w pierwszej chwili intrygujący. Co jakiś czas zerkałem na niego, ale w tamtej chwili nigdy bym nie pomyślał, że stanie się on miłością mego życia.
Wydarzenia, które z czasem nastąpiły dały nie oczekiwany skutek. Zakochałem się, po raz pierwszy.. tak prawdziwie.

Czy można kochać kogoś bezgranicznie? Otóż gdy by mnie ktoś zapytał rok temu, powiedziałbym NIE. Bo nie uważałem, że można kochać tak mocno, że każdy dzień bez tej osoby u boku to jak zesłanie na Syberię. Nie wiedziałem co to prawdziwa miłość i co znaczy prawdziwie kochać do granic możliwości.

Dziś wszystko się zmieniło, już nie uważam że nie ma bezgranicznej miłości. Jest i istnieje coś takiego. Wierzcie mi!!! I choć minęło już ponad dziewięć miesięcy, kiedy nasze drogi się rozeszły, ja nadal tęsknie i myślę o nim. Tak bardzo go kocham, ale boję się do tego przyznać przed samym sobą. Dużo się zmieniło przez ten długi czas, ale moje serce należy do niego i tylko do niego. Co zrobić kiedy serce nie sługa i samo wybiera i obiera kierunek. Te długie i jakże ciężkie minione miesiące bez niego przekonały mnie tylko o tym, że moja miłość do Niego jest ogromna.

Pamiętam nasze wspólne dni, rozmowy, taką zwykła codzienność, szarą rzeczywistość – jak się zwykle mówi. Te kilka miesięcy, które byliśmy ze sobą były czymś co dało mi wiele i pomogło spojrzeć na świat zupełnie inaczej. Już nie widziałem świata w czarno-białych barwach a w kolorach. Ubrani w szlafroki i stojąc o 4 rano na balkonie, tuląc się do siebie paliliśmy papieroska. Jego błyszczące oczy i rozgrzane ciało, sprawiało, że chciałem aby nigdy ten ówczesny moment się nie kończył. Byłem przy nim…

Teraz przychodzi mi na myśl tekst piosenki Dżemu pt. „Do Kołyski” „ Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam, śpij nocą śnij, nich zły sen Cię nigdy więcej, nie obudzi- teraz śpij. Niech dobry Bóg, zawsze cię za rękę trzyma. Kiedy ciemny wiatr. Porywa spokój, siejąc smutek i zwątpienie. Pamiętaj, że: Jak na deszczu łza, Cały ten świat nie znaczy nic a nic…Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…”

Cóż po dniu zawsze zachodzi słońce i nastaje noc. I w moim życiu nastał mrok. Wyjechał. Do dziś dnia uważam, że nie powinien tego robić. Obiecał wrócić ale sprawy obrały zupełnie inny kierunek. Odizolował mnie od siebie. Zaczął żyć własnym życiem, mnie spychając w krainę cieni… coraz rzadziej pisał, dzwonił, nie odpowiadał na smsy, nie odbierał telefonów. Popadałem w czeluście otchłani smutku, przygnębienia…Bolało jak diabli :(

Siedząc teraz na fotelu spoglądam przez okno, gdzie właśnie zachodzi słońce. Piękny mam widok z living room’u, okna wychodzą wprost na zachód, gdzie słońce właśnie kończy swoją dzienną wędrówkę po niebie. Zastanawiam się nad życiem i nad sobą. Ciężkie to życie. Nie ma co.

Mówią, że czas to najlepsze lekarstwo. Tylko lekarstwo na co? Na pewno nie na skołatane żalem i bólem serce.

„…Być może jest taka wyspa na jakimś oceanie, ktora ma jedną przystań i jeden jacht w tej przystani. Być może…”

5 komentarze :, , , , , więcej...

dojrzałem do tego by napisać… artykuł / opowiadanie:)

przez , 06.lis.2011, w Bez kategorii

ŻYĆ ZGODNIE ZE SWOIM „JA” 





Witajcie!
Jestem 30-to paro letnim facetem i chciałbym opowiedzieć Wam moją historię.
Może dla niektórym z Was wyda się ona nieprawdopodobna bądź banalna,  ale… faktem jest, że
takie zdarzenia w moim życiu miały miejsce. Napisałem to jako pewnego rodzaju przestrogę, chwilę opamietania dla ludzi, którzy zmierzają w kierunku nie do końca chcianym.



Chodzi mi o to, aby każdy z Was podejmował decyzję swego życia, zgodnie ze
swoim wewnętrznym „ja”, bez względu na wszystko nie warto żyć w
ukryciu, lękając się przyszłości, tego co nie do końca znane.

Odkąd pamiętam, zawsze inaczej patrzyłem na chłopców, niż na dziewczyny. Nawet
gdy byłem kilkuletnim dzieckiem, chłopcy interesowali mnie bardziej od płci
przeciwnej. Z biegiem lat wiedziałem, że mój podgląd na te sprawy różni się od
poglądów innych otaczających mnie ludzi. Wówczas pomyślałem, że jest ze mną coś
nie tak. Usilnie starałem się zagłuszyć swój pociąg do mężczyzn, umawiając się
z kobietami.





Teraz mogę powiedzieć, że żyłem w zakłamaniu przed samym
sobą. Moja chęć do zmiany samego siebie była tak wielka, że wylądowałem na
ślubnym kobiercu. W czasie mego związku miałem kilka spotkań z mężczyznami, co
sprawiało mi ogromną rozkosz, spełnienie i zaspokojenie mego „Ja”.



Tak… Więc byłem żonaty prawie pięć lat, podczas których na świat przyszedł
syn. Jest to największe szczęście, jakie spotkało mnie podczas trwania tego
związku. W przeciągu tych lat coraz bardziej zacząłem zdawać sobie sprawę, że
związek z kobietą, mimo że miałem już syna, nie jest tym, czym powinien dla
mnie być. Choć kochałem i kocham swoją latorośl, nie byłem w stanie poświęcić
się aż tak, by pozostać w związku z kobietą.





Do dziś dnia, nie wiem, dlaczego pozwoliłem na to, aby los
potoczył się w takim kierunku, w jakim się potoczył. Czułem się jakiś taki
zagubiony, nie do końca szczęśliwy i zawiedziony, że wybrałem dla siebie taką,
a nie inną przyszłość.



Zdałem sobie sprawę, że moje życie jest nie takie, jakie
bym chciał, że nie mam chłopaka, o którym zawsze marzyłem, z którym szedłbym
przez życie w szczęściu i ogromnej miłości, na dobre i na złe. Przecież tak
powinienem żyć, zawsze o tym marzyłem!



Pragnąłem zacząć żyć tak, jak ja bym
naprawdę tego chciał, a nie jak chcieliby moi rodzice czy też moje otoczenie.

Przyznam, że bałem się tych zmian, ale myśl o „nowym życiu” dodawała mi sił.


Poznałem mężczyznę, w
którym się zakochałem, dla którego byłem gotów dokonać zmian w swoim ówczesnym
życiu. Ciągle myślałem o nim – i o nas – jak to byłoby cudownie żyć u jego
boku. Moje życie nabrało barw, jakich nigdy wcześniej nie byłem w stanie
dostrzec.



Trudno to opisać i mówiąc szczerze, nie będę nawet próbował.
Pamiętam nasze
pierwsze potajemne spotkanie, ukrywane przed naszymi partnerami, na które obaj
długo czekaliśmy.
Tych pięć godzin, które spędziliśmy razem w motelowym pokoju na rozmowie i
poznawaniu naszych ciał, okazało się być naszą furtką do wspólnej przyszłości.
Było cudowne, choć oboje mieliśmy jakiś swoisty lęk, niepewność. Te pierwsze
chwile, pozostaną nam w pamięci już na zawsze.





Nasza sytuacja nie była łatwa, bo moja – teraz już była żona
– jest siostrą byłego partnera mojego chłopaka.
Stawiało nas to w niecodziennym
świetle i w dość skomplikowanej sytuacji. Pomimo to i wielu innych
nieprzyjemnych sytuacji, jakie nas czekały, zdecydowaliśmy się nie na wspólne
życie.






W najcięższych chwilach wspieraliśmy się wzajemnie i choć
czasem mieliśmy już wszystkiego dość, to zawsze mogliśmy polegać na
sobie.
Czasem rodziła się w nas myśl, żeby wyjechać gdzieś daleko, uciec od tego całego
nieżyczliwego świata, pozostawiając wszystko w tyle.
Jednak obaj wiedzieliśmy, że musimy przez to wszystko przejść. Przeszliśmy dużo
i wiele razem. Miesiąc za miesiącem, rok za rokiem przez ponad siedem lat.
Nigdy się nie kłóciliśmy i zawsze wspólnie rozwiązywaliśmy problemy, wspierając
się do końca. No może prawie do końca…





Cóż rok 2011 stał się przełomowy, jak się okazało. Dosłownie
z dnia na dzień życie które wydawało się być tak bardzo stabilne a związek tak
silny – nie znalazło odzwierciedlenia w Naszym życiu. Wystarczyło pierwsze dziewięć
dni stycznia, by odsunąć i przekreślić przeszłość z taką łatwością…





Nie ma szans na związek, kiedy ktoś wkracza w życie dwojga
ludzi bezczelnie z butami, rozwalając to co inni sobie zbudowali przez przeżyte
razem lata.
Można wiele powiedzieć o tym okresie, ale po co. Było minęło i już nie wróci,
może i dobrze że stało się tak jak się stało. Ja dam redę ze świadomością, że
zostałem wymieniony na młodszy model. Niech ma wyrzuty kto inny ale na pewno
nie ja. Może i nie ma strony bez winy, ale ja nie czuję się winny, choć może
jestem? a tego nie dostrzegam…





Dziś już nie jesteśmy razem, jak wspomniałem, choć byliśmy bardzo
szczęśliwi i zakochani w sobie, przez cały ten związek (a przynajmniej tak mi
się zdawało), równie mocno jak w dniu uświadomienia sobie naszej wzajemnej
miłości…





Czas mija a ja z dnia na dzień, staram się żyć pełnią szczęścia,
choć czasem jeszcze boli ta ludzka nieszczerość to zdaję sobie sprawę, że żyć
trzeba. Układam sobie nowe życie, powoli i bardzo ostrożnie, jakby całe było z
kruchego szkła. Staram się uchronić, przed kolejnymi ciosami od życia, które
pomimo rozpadu jednego związku, nie oszczędziło mnie w kolejnych miesiącach,
dokładając kolejne nie przewidziane zdarzenia…





Dam radę- wiem to!!!

Tak więc, nie pozostaje mi nic innego jak tylko prosić wszystkich tych, którzy
przeczytali moją historię, aby wiedzieli, że ta uważana za „odmienność” przez
nas samych i innych, nie jest niczym złym. Po mimo że życie nie zawsze układa
nam się tak jak powinno to mimo wszystko „Coming aut”  jest najlepszą rzeczą jaką dokonałem. Nie
żałuję i na pewno nie będę.





Nie oszukujcie się tak, jak robiłem to ja, że przez swój
strach przed otoczeniem związałem się z kobietą, co i tak z góry było skazane
na niepowodzenie, prawda wcześniej czy później i tak Nas wszystkich dopadnie. Ja
zrozumiałem to… ale z czasem!!!





My  wszyscy jesteśmy
ludźmi i zasługujemy na to, aby żyć tak, jak tego w głębi serca chcemy.
Choć bywa ciężko, to musimy stawiać czoło wyzwaniom i pokazać innym że my też
żyjemy, czujemy, pragniemy, mamy marzenia…



Żałuję jedynie, że niepotrzebnie marnowałem życie tej młodej
dziewczynie, która była przez jakiś czas moją żoną. Wiem, że ona mi już
wybaczyła, a dowodem jest to, że zostaliśmy przyjaciółmi. Po trzech miesiącach
związała się z innym mężczyzną za którego po niespełna roku wyszła za mąż,
oboje doczekali się synka.






Pozdrawiam.   

40 komentarze :, , , , , , , , , więcej...

niechciana samotność

przez , 09.cze.2011, w Bez kategorii

Czas płynie, powoli jakby zupełnie nie było mu śpieszno,
tylko dlaczego właśnie wtedy gdy człowiek chciałby by on przyśpieszył?

To już miesiąc od czasu gdy po raz ostatni widziałem mojego
Urwiska, bardzo zanim tęsknie. Chodzę struty i smętny. Co zrobić gdy serce tęskni.
Poddałem się tej miłości całkowicie.
A jeszcze aby tego było mało ciągle zżera mnie stres, związany z Urwiskiem i
jego oficjalnym partnerem. Boję się, że mój chłopczyk nie przeprowadzi rozmowy
w czerwcu dotyczącej rozstania. Boję się tego, bo to oznaczać będzie rozstanie
ale jedynie nasze. Mam takie postanowienie, którego sam się właśnie boję, ale
ja już naprawdę nie dam rady dłużej. Jeśli do tego dojdzie nie wiem czy będę w
stanie się podnieść z tego nieformalnego i cichego związku. Te minione miesiące
już mnie wystarczająco wykończyły, nie dam rady dłużej pociągnąć tego stanu
rzeczy bo siedem miesięcy niepewności, ciągłego stresu już daje mi się we
znaki. Jest mi ciężko z myślą o naszym rozstaniu, bo oddałem Urwiskowi całe
serce. Kocham go. I to tyle w dwóch słowach.

 

 

 

2 komentarze :, , , , , więcej...

szczęśliwy

przez , 14.maj.2011, w Bez kategorii

Kochani pragnę napisać, że spełniły się moje marzenia. W
minioną sobotę czyli 7 maja br. Mój Misio powiedział mi że dokonał wyboru (po
długotrwałym i głębokim przemyśleniu), że po wyjeździe do Holandii, szybko
przylatuje do mnie do W. Brytanii.
Krótko mówiąc odpowiedział mi tym jednym
zdaniem na wszystkie pytania jakie do tego czasu mu zadałem. Jesteśmy razem,
choć teraz osobno i nie całkiem jawnie, to jednak, jak sam powiedział jesteśmy
w związku. Bardzo się cieszę a moje serduszko raduję się ogromnie. Bardzo
kocham swojego Urwiska i na niczym mi tak niezależny jak na Nim. Jest wyjątkowy
– cóż tu pisać. Zdobył moje serduszko całe. Wiem, że będziemy szczęśliwi. Razem
damy radę ze wszystkimi przeciwnościami losu. Ważne tylko aby mieć siebie przy boku.

Teraz czas rozłąki, krótkiej jak sam powiedział. Wiem i wierzę mu, mam
nadzieje, że mnie nie zawiedzie i szybko do mnie wróci.

Z niecierpliwością czekam na koniec czerwca, bo to oznacza wyjazd z kraju a to
z kolei zbliży mnie do czasu gdy znów się zobaczymy :)
Misio kocham Cię i wierzę, że szybko do mnie dojedziesz. Tęsknie ogromnie.

 

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

Tarot …

przez , 30.kwi.2011, w Bez kategorii


Dziś postanowiłem opublikować to co wyszło mi w kartach Tarota, co prawda za pomocą oline był to Tarot, ale coś w tym chyba jest…

UMIARKOWANIE

W obecnej sytuacji powinieneś zachować umiar, spokój i
równowagę. W każdej sprawie lepsze będzie dla Ciebie dążenie do zgody i
pojednania oraz wstrzemięźliwość. Najlepsze efekty osiągniesz
przystosowując się do sytuacji, wykazując się skromnością, darząc innych
ciepłem i przyjaźnią. Obserwuj sprawy spokojnie i z opanowaniem, nie
daj nikomu zbić się z tropu. Zwróć swoją uwagę na osiągnięcie stanu
równowagi. Zanim przedsięweźmiesz jakieś działania dojdź do porządku sam
ze sobą, odrzuć wszelkie kłótnie, zazdrość, wątpliwości i ambicję. Idąc
swoją drogą nie musisz niczego się obawiać, gdyż karta ta zapowiada
osiągnięcie zadowolenia w każdej dziedzinie, w sprawach rodzinnych,
zawodowych, w przyjaźni i w miłości.
Wypełniasz postawione przed Tobą obowiązki metodycznie i spokojnie,
jesteś w pracy rozluźniony, nie ma potrzeby, żebyś się spieszył.
Jeśli pytałeś o uczucia, to karta ta mówi o szczęśliwym związku, pełnym
miłości, zaufania, otwartości i przyjaźni. Nastawiony jesteś na
przeżywanie wewnętrzne, na intymność i prostolinijność.
Możesz teraz osiągnąć harmonię i jedność ciała, umysłu i duszy,
wewnętrzny spokój, zgodę ze samym sobą.

 


RYDWAN

Przepełnia Cię pozytywna energia, jesteś zdecydowany dokonać
kroku naprzód. Podjąłeś decyzję i teraz chcesz realizować nowe cele z
pasją i radością. Masz zaufanie do siebie i do przyszłości, widzisz
wizję, do której dążysz, jesteś gotów podjąć ryzyko. Masz w sobie duży
potencjał, zdolności do wykonania zadania, ale karta ta wskazuje na brak
doświadczenia w dziedzinie, którą wybrałeś, wkraczasz na nieznany
teren. Musisz uważać, żeby nie przecenić własnych sił, powściągnąć
skłonności do pychy i nadmiernej pewności siebie. Lepiej będzie dla
Ciebie, gdy przyjmiesz do wiadomości fakt, że musisz jeszcze dużo się
nauczyć i podejdziesz do tematu w większą pokorą.
Jesteś bardzo ambitny, dokonałeś dużego skoku naprzód, uwolniłeś się od
tego, co Cię niepotrzebnie obciążało, od niepewności i wątpliwości.
Pragniesz samodzielności. Twoje przedsięwzięcia mają wielkie szanse
powodzenia, jeśli będziesz potrafił zapanować nad emocjami i popędami.
W dziedzinie uczuć karta ta może oznaczać to, że poznałeś osobę, która
wywarła na Tobie wielkie wrażenie i jesteś zdecydowany zabiegać o nią,
starać się, a nawet walczyć, jeśli będzie taka potrzeba, uważaj tylko,
żeby brać pod uwagę również pragnienia tej drugiej osoby, nie tylko
własne a wówczas stworzycie doskonały związek.

 


EREMITA

Dojrzałeś do tego, żeby w samotności przemyśleć swoje życie,
pragnienia i cele. Wszedłeś w fazę, w której potrzebne jest Ci
odosobnienie, przebywanie w miejscu cichym, z dala od ludzi, po to, by
móc osiągnąć wewnętrzny spokój. Doświadczyłeś w dotychczasowym życiu
wiele i teraz czas, aby skupić się na wnętrzu, skonsolidować dotychczas
zdobytą wiedzę praktyczną. Być może potrzebujesz czasu, aby odnaleźć
siebie w zamęcie codzienności. Gdzieś po drodze mogłeś zapomnieć o
swojej właściwej motywacji, o celach, które chciałeś osiągnąć,
pragnieniach i marzeniach, które miałeś. Ważne jest teraz, abyś odkrył
je na nowo, dokonał podsumowania dotychczasowego życia i sprawdził, czy
pozostałeś sobą w zgiełku życia.
Możesz mieć tendencję do stawiania sobie wysokich wymagań,
perfekcjonizmu i być może powinieneś wejrzeć w głąb siebie i sprawdzić,
dlaczego taki jesteś, czy rzeczywiście jest to konieczne, czy tylko w
ten sposób usiłujesz uporać się ze strachem przed życiem.
W związku uczuciowym może ta karta oznaczać osamotnienie, potrzebę
zrozumienia wzajemnych potrzeb i nawiązania relacji na wyższym, duchowym
poziomie. 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

i co tu dalej

przez , 29.kwi.2011, w Bez kategorii

I nic. Cisza. Już pewnie nie usłyszę nic, co mogłoby dać mi
nadzieję…
Przykro mi i to okrutnie, nie sądziłem że sprawy obiorą taki kierunek.
Wiem, że dużo na głowie ma mój Skarb, jednak ciągle nad jednym nie można
rozmyślać. W życiu, życie płynie różnymi strumieniami i to równolegle. Sprawy i
różne sytuacje, toczą się w jednym czasie i miejscu. Nie można przecież,
skupiać się tylko na jednym, kiedy inne aspekty życia również wymagają chwili
na ich rozwiązanie, a przynajmniej rozważenie, przedyskutowanie…

Widać, nie chce rozmawiać ani poruszać odsuwanych ciągle tematów.
Godzę się powoli z tym. W życiu nie zawsze otrzymuje się odpowiedzi. Widocznie
jestem staroświecki, choć zawsze myślałem, że szczera rozmowa to klucz to
osiągnięcia jakiegoś widzialnego spektrum… Tymczasem mam wrażenie, że jestem odsunięty
zupełnie na bok- jak zbędny i zadający za dużo pytań niewygodny jegomość. 


Kocham go i kochać będę, bardzo szczególe miejsce zajmuje w moim sercu.

 





Dziś piątek, czuję się skarcony przez życie, choć nie wiem czym sobie na to
zasłużyłem.

Mam nadzieję, mimo wszystko mam. Mówią „Nadzieja umiera ostatnia” ja
nadzieje mam – jeszcze.

Dziś złożyłem wypowiedzenie z pracy. Czas wziąć życie w swoje ręce, postarać
się pokierować je tak by coś w życiu osiągnąć. Czy mi sie uda? Tego nie wiem.

Nie wiem nawet czy planowany mój wyjazd w celu zarobkowym, dojdzie do skutku.
Niby wstępnie wszystko zaplanowane jednak jak wiadomo nawet najlepsi kumple
mogą sie w ostatniej chwili wypiąć. Zobaczymy.

Zostaw komentarz :, , więcej...

sam nie wiem co o tym myśleć!!!

przez , 17.kwi.2011, w Bez kategorii

 Dziś zacznę od tego,
że od czwartku miałem wspaniały humor, aż trudno uwierzyć że jedno zdanie
wypowiedziane, może tak podnieść na duchu i dodać wiary. Bardzo mi było miło
kiedy usłyszałem: „Nie idę sam, bo jesteś moim chłopakiem, ukrywanym na razie ale
jednak chłopakiem” pamiętam bardzo dokładnie to zdanie i ciągle zachodzę w
głowę jak dalece – ma ono przesłanie.
Czy to tylko czcze gadanie – słowa zbudowane w zdanie, bez jakiegoś konkretnego
przyszłościowego wyrazu, czy też faktycznie miało to na celu danie mi do
zrozumienia, że będziemy razem i to już wkrótce… Nie wiem.

To jednak było w czwartek ale dziś mamy niedzielę, wiele się
zmieniało i wiele wydarzyło. W zasadzie ostatnia miniona doba, ostudziła mój
entuzjazm. Bo jak mogę znieść fakt wizyty tego drugiego? Nawet nie wiem jak wyrazić
to co czuję, to takie ciężkie i bolesne. Dlaczego los tak nade mną się pastwi w
tej sferze?
Miłość to potężne narzędzie, ale tez potężnie może mimo wszystko ranić, jak mam
się zachować, co zrobić i jak żyć ze świadomością wydarzeń które nastąpią w
kolejnych kilku dniach.

Muszę się wycofać, dać wolną rękę i czekać. Nie wyobrażam sobie być pod jednym
dachem we trójkę, gdzie ja musze zachowywać pozory, że nic się nie dzieję. Mi i
tak na samą myśl serce pęka a co mówić widzieć to.

Patrzyć jak moje Słoneczko  jest w innych
ramionach… sytuacja nie do zniesienia…
Rozumiem, że dla mojego ukochanego najlepiej by było mieć nas obu przy sobie,
jednak to nie możliwe i możliwe być nigdy nie będzie. Oddał bym wszystko, aby
móc być u jego boku, by wspólnie, razem pokonywać trudy życia, dorabiać się
wspólnie własnej przyszłości.
 To jednak póki co jest niemożliwe. I
wszystko to nie zależy ode mnie.

Kiedyś moje kochanie powiedziało, że czas pozwoli nam zweryfikować to co do siebie czujemy, że musimy pokonać wiele jeśli to przetrwamy, nic nigdy nas nie rozdzieli. Minęło już ponad cztery miesiące chyba tyle czasu powinno wystarczyć do podjęcie decyzji…
Odpowiem na to. Już przeżyliśmy bardzo wiele razem, nie można temu zaprzeczyć. Dzień za dniem niósł nam nowe wyzwanie ( sprzedaż, dziwne akcje, smutek) byłem i wspierałem i wspierać zawsze będę. To wszystko jak tak pomyślę, już stanowi ogromny dowód na to że nic nie jest nas wstanie zniszczyć. Kocham mojego Urwisa i to szalenie. Niech mnie już więcej nie testuje, bo sprawia mi tylko ból.

Przede mną ciche, pełne bólu, żalu i cierpienia dni. Na domiar
złego samotne święta, które przyjdzie mi spędzić w domowym zaciszu, też nie
będą wcale łatwe. Dziwne to uczucie, wiedząc że mój urwisek jest z dala ode mnie…
No cóż do pewnych rzeczy muszę przywyknąć, nie ma rady. Mam nadzieję, że to się
już wkrótce zmieni.

Obecnie jest idealny okres na zmiany dla mojego Słonka, musi tylko uwierzyć że wszystko da sie zrobić – uwierzyć w siebie. Nowy zapoczątkowany krok w przyszłość, nowe postanowienia winny tu się również znaleźć. Razem damy sobie radę we wszystkim, tylko potrzeba chęci tych zmian. Drzwi do przeszłości możemy zamknąć razem wspólnie…

Niebawem moje urodziny i mam takie małe – ciche życzono, chciałbym by ono właśnie
się spełniło, reszta nie jest w tym momencie dla mnie ważna.

1 komentarz :, , , , , więcej...

ech :/

przez , 09.kwi.2011, w Bez kategorii

Jak zwykle ostatnimi czasy czuję się samotny i niepotrzebny.
Dziwne to uczucie, ale tak właśnie jest. Mam wrażenie znajdywania się w próżni,
w której lawiruje bezwładnie. Pustka jaką czuję i swego rodzaju niekompletność,
jest niczym cierń. Brak pewności w przyszłość jaką chciałbym mieć, zniechęca i
dołuje mnie, pomimo wewnętrznej walki jaką z tym uczuciem toczę. Coraz częściej
jest mi na tyle ciężko, że …. i tu wykropkuje :)

 


 

 

 




„Pokochałem Ciebie, sam już nie wiem kiedy,
Lecz kochać przestanę, chyba tylko wtedy,
Kiedy mnie mogiła do snu ukołysze
 I twego głosu już nigdy nie usłyszę.”

 

 

2 komentarze :, , więcej...

już czas….

przez , 18.mar.2011, w Bez kategorii

Deszczowy i smutny dziś dzień za oknem. Ludzie na ulicy
cicho i bezszelestnie przemykają między sobą z ogromną ostrożnością. Każdy
gdzieś zapatrzony w przestrzeń bez większego wyrazu, tempo spoglądając przed
siebie. Brną do przodu, niczym małe bezrozumne istoty dla których liczy się
tylko dotarcie do kresu podróży, którą rozpoczęli właśnie tego dnia.

Zero radości w ich oczach, zero uśmiechu,
zupełnie jakby wszyscy żałowali, że żyją w grzechu.

 

 

 

 

Mi samemu nie skoro do uśmiechu, siląc się na „krzywy”
uśmiech przy każdym oddechu. Takie dni jak dziś, sprzyjają nie tylko
przemyśleniom ale i brakiem chęci do wszelkich działań. Brak wiary w siebie i niechęć
o walkę o samego siebie, potęguję w człowieku i to zatrważającym tempie.
Czy mam siłę, by wszystko przetrwać nie odnosząc żadnych ran?

Tego niestety nie
wiem, ale jestem już nieco zmęczony i wyssany z sił, których z dnia na dzień i
tak jest mniej…

Nikt nie mówił, że będzie lekko, ale nie spodziewałem się że
będzie aż tak ciężko. Raz jest dobrze raz jest źle, już sam się gubię w tym
mętnym i szarym dziś świecie. Szczęście na którym mi zależy, jest tak blisko a
zarazem tak daleko. Czuję się jak dzieciak, któremu macha się przed oczami
lizakiem, ale nie zamierza się mu w ogóle go dać. Choć staram się wierzyć, że
osiągnę to czego pragnę, to mimo wszystko w takie dni jak dziś, nachodzi mnie
bolesne zwątpienie.

 

 

 


Czego pragnę? Czego chcę? Oczywiście odpowiem na to pytanie…

Pragnę życia. Chcę móc żyć i iść przez życie u boku osoby
którą kocham. Pragnę być… i żyć…


Dbać o istnienie ludzkie które zajmuję szczególne miejsce w moim serduszku.
Budować i tworzyć z nim przyszłość, która będzie wówczas piękna i nasza.
Dzielić nie tylko radości ale i smutki, wspierając się wzajemnie by życie stało
się łatwiejsze.

Pragnąć mieć daną szanse by móc pragnąć „jego” tak jak do tej pory, być pragnionym
w całym znaczeniu tego słowia.

 

 

 


Chcę osiedlić się i zamieszkać w miejscu w którym będziemy
mogli, spełnić swoje marzenia. Wyjechać i nie martwić się o byt jaki oferuje
nam nasz kraj, bo tu to raczej nie życie, nie te realia, nie ten czas…

 

Wszystko jednak zależy już od tego, jak bardzo chcę się
przejść na drugą stronę rzeki i czy ma się w sobie choć odrobinę wiary, która
pozwoli na to by dołączyć do mnie…

Teraz stoję sam – nad brzegiem, spoglądając na drugą  stronę w nadziei na lepsze jutro, które być
może nigdy nie nadejdzie.

Czekam jednak wytrwale i czekać będę… bo kocham i
kochać będę…

 

 

 


Dziś w południe, wydarzyło się coś co poprawiło mi ogromnie
humor – dziękuje !!!

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

wierszowo…

przez , 17.mar.2011, w Bez kategorii


Tak chodzą za mną wiersze, więc
dziś wstawię kilka z ulubionych :)



ROMANS –B. Leśmian

„Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo
jestem śpiewakiem!


Ona była żebraczką, a on był żebrakiem.


Pokochali się nagle na rogu ulicy


I nie było uboższej w mieście tajemnicy…


Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,


Siedli – ramię z ramieniem – na stopniach kościoła.


Ona mu podawała z wyrazem skupienia


To usta do pieszczoty, to – chleb do gryzienia.


I tak śniąc, przegryzali pod majowym niebem


Na przemian chleb – pieszczotą, a pieszczotę – chlebem


Dwa głody sycili pod opieką wiosny:


Jeden głód – ten żebraczy, a drugi – miłosny.


Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć trzeba?


Ma dwa głody, lecz brak mu – dziewczyny i chleba.”

 

 


I jeszcze jeden który, też bardzo
lubię…

 

PRZYMKIJ OCZY – autor nieznany


„W wyobraźni wszystko jest
możliwe


To co nieosiągalne bywa możliwe


Wystarczy tylko, że przymkniesz oczy


Widoki cudowne przed Tobą roztoczy


Co zechcesz przecież spełnić się może


Dla Ciebie wyspę bezludną stworzę


Bo wszystko przecież jest tu możliwe


Co tylko zechcesz będzie prawdziwe


Więc jeśli kiedyś będzie Ci źle


Zamknij powieki, przywołaj mnie


Sprawię, że spełni się niemożliwe


Bo przecież cuda są tu możliwe”

 

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...