moj-wlasny-blog blog

Tag: przemyslenia

Majowe przemyślenia

przez , 30.kwi.2017, w Bez kategorii

Hej,

I znów zbierałem się do napisania kilka słów tak długo, że zapomniałem ile czasu mi to zajęło.
Od jakiegoś czasu jestem nieco posępny, czas tak szybko mija…

Ciekaw jestem czy tylko mnie dopada przygnębienie związane z metryką urodzenia. Z roku na rok człowiek starszy pomimo tego, że gdzieś w głębi siebie czuję się dużo młodziej.


Wiem na pewne sprawy nie mamy wpływu, biologia jest biologią. To tylko sprawia, że z dnia na dzień uzmysławiam sobie jak kruche i krótkie bywa życie… Będąc młodym człowiek pędzi za marzeniami łudząc się perspektywą długiego życia przed sobą. W całej tej pogoni zapomniana co jest naprawdę ważne jest w życiu – choć to jest rzeczą każdego z nas indywidualną. Na wiele spraw, zbiegiem lat patrzymy inaczej, nasze priorytety zmieniają poszczególne poziomy w tej naszej drabinie życia.

Patrząc na siebie, co było i ile czasu minęło, co osiągnąłem a czego nie… mogę powiedzieć „starał się chłop ale to nie wystarczyło” Czasem myślę, że oprócz zaangażowania i starania się trzeba czegoś więcej. Szczęścia, odpowiedniej chwili – która zdarza się raz w życiu, przychylnej gwiazdy…
Nie powiem, że nie osiągnąłem nic, że moje miejsce nie drgnęło ani odrobinę w tej podróży. Prawda jest taka, że najgorszą zmorą, która spędza mi uśmiech z twarzy jest czas, bo gdyby każdy z nas miał go chociaż dwa razy więcej, może mógłby osiągnąć nieco więcej.

Minęło 40 lat, nieubłagalnie i nieuchronnie w sumie każdego z nas to czaka – wiem.
Ale czy nie każdy  z Nas marzy o swoim kąciku na tym świecie? Kawałkiem dachu nad głową, bez obawy, że może zostać z niego „wyproszony”. Życie na wynajmowanym jest takie niepewne…
Co z tego że teraz schronienie nad głową jest, ale co będzie za miesiąc, za rok, za 5 lat. 
Wydaje mi się, nie mając normalnej rodziny, która wsparłaby w razie potrzeby, ani miejsca gdzie można by wrócić,  że pozostanie tylko iść pod most.
58
Ktoś pewnie zaraz by powiedział „jak sobie pościelisz tak się wyśpisz” i choć jest w tym wiele prawdy, nie można stosować tego do wszystkich. Czasem nawet chcąc coś kupić trzeba w miarę dobrze zarabiać a to mimo wszystko nie każdemu się udaje.
Więc co robić? Jak zaplanować przyszłość tą, która pozostała, by nie podzielić losu z istotami żyjącymi na ulicy…
Nie mam pojęcia na czyje siły i rozum obliczone jest ludzkie życie…

NIESTETY JA NIE WIEM I RECEPTY NA TO NIE MAM

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

Rozstanie…wspomnienie…

przez , 17.sty.2012, w Bez kategorii

Jak każde w życiu rozstanie boli i już nieważne z czyjej winy ono było. Oto kolejny etap mojej biografii.
Po rozstaniu z moim byłym minął już ponad rok. Mieliśmy powiedziałbym udany związek, ponad siedmioletni. Cud miód malina, można by powiedzieć. Choć nie powiem, że bardzo go kochałem na początku, to jednak z czasem w jakiś sposób skradł mi serce. Pokochałem go ale na swój sposób.


Czasem był meczący, bo sprowadzał wszystko do kwestii pieniądza. Nie można mi było kupić sobie koszulki raz na jakiś czas 20 zeta nie narażając się na reprymendę że wydaję kasę na głupoty. Bolało mnie to bo przecież też pracowałem i aby sobie poprawić humor raz na dwa miesiące wybierałem się na zakupy, by upolować fajne posezonowe obniżki. Cóż i z czasem nauczyłem się żyć u boku człowieka materialisty. Przez te ponad siedem lat byliśmy trzy razy na planowanych wakacjach. Cztery razy w klubie na piwie i jakieś 10 razy w kinie. Sam nigdy nie mogłem nigdzie wyjść nie tłumacząc się gdzie byłem i co robiłem.


Rok 2010 zaczął się zwyczajnie, choć powoli docierała do mnie myśl, że coś jakby było nie tak. Rok zleciał i w październiku za sprawą naszych wspólnych znajomych wybraliśmy się do pewnej restauracji na Al. Stanów Zjednoczonych. Poznaliśmy tam wówczas kilka nowych osób wraz z właścicielami restauracji. Było naprawdę miło. Wspominam bardzo sympatycznie tamten moment do dziś.


Na Sylwestra postanowiliśmy wybrać się do Katowic wraz z parą poznaną w owej restauracji. Byli to młodzi ludzie, zaledwie po dwudziestce. My nieco starci bo grubo po trzydziestce zastanawialiśmy się czy to dobry pomysł. Ale raz się żyje, czemu by nie pojechać. Pojechaliśmy jak się później okazało po raz ostatni razem z moim partnerem jako para.


Do dziś się zastanawiam, czy dobrze zrobiliśmy. Po powrocie w ciągu 12 pierwszych dni stycznia, mój siedmioletni związek się rozpadł. Mój były partner stwierdził, że nie możemy być razem, obarczył mnie winą niesłusznie tylko po to by zatuszować podejrzenie iż on sam chcę być z jednym, z poznanej młodej pary, chłopakiem. Nie zraziło go to, że rozwali nie tylko nasz związek ale i ten drugi, tylko po to by pocieszyć się chwile młodym dwudziesto dwuletnim ciałkiem. Cóż stało się. Zacząłem się zastanawiać co dalej, przecież przez te minione lata żyliśmy razem, razem planowaliśmy wydatki, razem się urządzaliśmy. Przeżyłem to bardzo, przez okres następnych dwóch tygodni byłem na zwolnieniu lekarskim od psychiatry. O dziwo wiele osób w tej chwili podało mi pomocną dłoń. Nigdy im tego nie zapomnę.


Moje życie z jednej strony legło w gruzy ale z drugiej strony zmusiło mnie do spojrzenia na realia zupełnie inaczej, że nic nie jest tak źle jak się zdawać mogło. Zamieszkałem chwilowo u znajomych właścicieli z restauracji, jednak większość swoich rzeczy do dziś trzymam u innych znajomych. Dzień po dniu, tydzień za tygodniem, zaczęło się cos ze mną dziać. Choć tego nie chciałem to najzwyczajniej się zakochałem i to po raz pierwszy tak prawdziwie w człowieku jakże zupełnie innym ode mnie samego. To co działo się we mnie jest nie do opisania. Taka ilość uczuć wprost ze mnie wypływała. Po raz pierwszy w życiu byłem w stanie nie bacząc na nic rzucić wszystko dla tej osoby. Oddać życie jeśli zaszłaby taka potrzeba. Miłość ogromna, nieplanowana, spontaniczna i prawdziwa.
Powoli poznawaliśmy siebie nawzajem od naszych marzeń do naszych ciał.

Było cudownie, ale wszystko co piękne nie trwa długo. Cóż życie zmusiło nas do pewnych kroków w życiu. Rozstaliśmy się obiecując sobie że wrócimy do siebie. Wierzyłem w to. Nadal w to wierzę, po mimo iż minęło już ponad dziewięć miesięcy, gdzie większość czasu przepłakałem, tęskniłem i prosiłem o miłość.
W tym okresie wydarzyło się wiele, ale nie będę o tym pisać, bo to kwestia dla mnie bolesna nadal. Ale pod koniec września, postanowiłem zakończyć tą farsę. W obliczu wydarzeń jakie miały miejsce i wpłynęły na moją decyzję- wydawało się to najlepsze rozwiązanie.


Nie widziałem innego wyjścia by spróbować zapomnieć o miłości mojego życia jak tylko spróbować szybko zaangażować się inny związek. Myślałem, że pozwoli mi to na zapomnienie o przeszłości i będzie to najlepsze dla skołatanego bólem serca. Jakże się myliłem.



Nie pomogło, nic a nic. Serce oddane jednemu nie jest w stanie zapomnieć i zaakceptować innego, choćby nie był nie wiem jak wspaniałym człowiekiem. Nadal kocham i tęsknię za tym jednym jedynym z którym marzyłem o wspólnym małym domku z okiennicami i małym tarasem, gdzie ranek witalibyśmy kawą. Jakże bardzo chciałbym aby czas cofnął się dokładnie o rok wstecz… dlaczego? Bo miałbym go obok siebie… Jak wtedy, całego tylko dla mnie…


1 komentarz :, , , , , więcej...

po przerwie…

przez , 26.paź.2011, w Bez kategorii

…świat, przewrócił się do góry nogami a właściwie legło moje życie uczuciowe – jak ktoś napisał mi kiedyś ” z czasem wszystko mi minie”
Rozstaliśmy się, co było do przewidzenia. Nie tylko czas zrobił swoje a ludzkia nieszczerość wobec osoby która oddała wszystko w imię miłości – jak się okazało bez przyszłości. Nie jest mi łatwo, bo ja ciągle kocham i to bardzo, ale nie jestem w stanie znieść świadomości bycia drugim, osobą która nigdy nie będzie tak kochana jak jego poprzednia miłość.

Trudny to okres, więc nie będę się rozpisywał bo to ciężkie, jak nie wiem co.

Jestem w UK mieszkam i pracuję, choć jest ciężko to życie tu zdaje się być nieco lżejsze. Staram się zająć pracą i nie myśleć o uczuciach czy o tym co było.

Przecież kiedyś wszystko się ułoży…

Gdzieś w głębi serca, mam przeczucie, że nasze drogi jeszcze się skrzyżują, ale nie wiem tylko na jak długo…
Pamiętaj !!!! J.K.K zawsze będę Ciękochał…

Zostaw komentarz :, , , więcej...

ach….

przez , 24.lip.2011, w Bez kategorii

Jakoś dni ciągną mi się bezlitośnie. Już sam nie wiem cóż
zrobić by ten czas przyśpieszył. Niedziela wieczór a ja siedzę po dość
pracowitym dniu i myślę tylko i nim. Tak bardzo tęsknie!!! Serce zdaje się być
nie ze mną a z moim ukochanym. Myśli spowite i zupełnie opętane tylko nim. Ciężko,
nie ma co.
Trochę bolą mnie te zasady jakie 19 czerwca ustaliliśmy do czasu aż wsiądzie do
samolotu by do mnie dołączyć. Naprawdę trudno mi się ciągle z tym oswoić. Brak
mi takiego zwykłego smsa typu „dzień dobry kochanie” czy „ dobranoc” to niby
taka drobnostka ale jakże byłaby miła.

 

 

Mamy 24 lipca do wylotu 9 dni. Trochę się obawiam, choć czego,
do końca sam nie wiem. Mam stresa i to jest pewne. Jednocześnie nie mogę się doczekać
tego wylotu. Targają mną różne emocje…

Myślę też o tym że mając 34 lata, ciągle nie mam swojego
miejsca/kąta na ziemi. To boli. Człowiek chociażby się starał jak tylko by  mógł a i tak zostaje bez niczego. Czasem mam
aż dość tego ciągłego podążania, zaczynania wszystkiego od nowa. Jednego jestem
pewien. Zrobię wszystko by już nigdy nie mieć takiego poczucia… bezdomności.
Zaczynam nowe życie i nie spocznę dopóki nie ułożę go tak jak powinno
wyglądać. Brakuje mi jedynie Urwisa u boku, by śmiało podążać ku postawionym
celom.

Kurczę ale tęsknie….

 

2 komentarze :, , , , , więcej...

trzeci Maj

przez , 03.maj.2011, w Bez kategorii

To już kolejny dzień, niepewności, niewiedzy, pewnego
rodzaju zawieszenia i niejasności.
Co tu dużo mówić – sam już nie wiem. Mam tak wiele pytań, które ciągle zostają
bez odpowiedzi…
Nie chcę niczego więcej na tą chwile jak odrobiny światła, które pozwoli mi to
wszystko jakoś przeżyć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasze drogi powoli się rozchodzą, każde z nas ruszy w swoja stronę, choć to co
było i jest nigdy nie będzie bez znaczenia. Nie ma 100% pewności, czy nasze
drogi znów się skrzyżują. Bardzo bym chciał, by ta nasza wspólna przyszłość
znalazła odzwierciedlenie w życiu. Mam nadzieję, że po wyjeździe mojego Urwiska,
jego partner będzie o niego dbał i wykrzesi więcej dbałości z siebie niż do tej
pory. Mam wrażenie, że obecna jego obojętność jest porażająca. Ja nigdy nie
pozwoliłbym na to by moja druga połowa serca została bez niczego i nie pozwolę!!! Zawsze Mój Urwisek może na mnie liczyć – ZAWSZE!!!
Jak przecież można nie martwić się
o to czy ma on z czego żyć, znając jego sytuację. To dla mnie zawsze będzie nie
zrozumiałe. Takie zachowanie jest dla mnie wręcz naganne.
Uważam że należy się dzielić,
choćby samemu miało się niewiele, z bliska sercu osobą. Wspierać na każdej
płaszczyźnie…


Kochanie moje, życzę Ci abyś odnalazł drogę, którą podążysz, drogę której
będziesz pewny. Pamiętaj tylko aby nie odwracać się wstecz i nie rozkminiać co
było kiedyś i żyć przeszłością. Wszystko budujemy sami a to jak zbudujemy zależy
od nas samych. Każdy nasz krok, czyn niesie za sobą jakieś konsekwencję – z czasem
zauważamy ich znaczenie. Nie pozwól by u kresu padło z Twoich ust „zmarnowałem
życie”. Pamiętaj że szczęście zawsze zaczyna się i wychodzi z od nas samych…
Co zrobisz z tą Naszą Miłością? to już zależy od Ciebie…

Jednak jeśli po ponad czterach w sumie miesiącach, nie wiesz teraz co z tą miłością zrobić, wiedzieć już nie będziesz – oboje to wiemy.
Pragniesz weryfikacji, którą już dawno dokonałeś, ale to tylko słowa, tak naprawdę uważam, że traktujesz mnie jak „wyjście awaryjne”. A jeśli tak – to ja takiego wymuszonego uczucia nie potrzebuje. Nie chce uczucia miłości, że jestem ewentualnością, bo coś komuś nie wyszło, podaczas gdy była możliwośc wyboru ścieżki…
Nie świadczyłoby to o czystości uczucia ani tym że kierowałeś się sercem. Mylę się? jeśli tak to mi wyjaśnij.
Bardzo Cie kocham i kochać będę, niezaleznie od wszystkiego, ale ja nie chcę życia ze świadomością, że byłem dla Ciebie furtką, tym drugim, mniej chcianym- bo tak to póki co wygląda :(

 

A Ja? No cóż Ja jestem już zmęczony tym wszystki i to szczerze…

 

 

 

 

2 komentarze :, , , więcej...

Koniec weekendu

przez , 20.mar.2011, w Bez kategorii

Kochani dziś niedziela wieczór. Jak każdy weekend kiedyś się
kończy, więc i ten ma swój finisz.


Począwszy od samego piątku popołudnia, dni mijają w zabójczym tempie. To źle
ale i może i dobrze, któż to może wiedzieć. Sobota upłynęła mi bardzo miło,
choć może spodziewałem się troszkę więcej…

Byłem w kinie na fakt, faktem kiepskim filmie, ale nie to się
dla mnie liczy. Ważne jest bowiem to, że byłem na nim z bliską mi sercu osobą. Później
wybraliśmy się do znajomych na kolejną domową projekcję, która tym razem
okazała się bardzo udana.
Przyznam, że brakuje mi uczuć, możliwości ich okazywania. Jak tak myślę to szczerze
powiem, że aż czasem boli, ale życie jest życiem i należy je przyjmować takie
jakie jest.
Nie ma rady i siły na pewne fakty.Czuję sie sam, choć i do kończa sam nie jestem…

 

 

 


Niedziela zapowiadała się bardzo fajnie, przynajmniej od
rana miałem dobry humor. Niestety wydarzyło się parę rzeczy, które to zważyły
mi nieco nastrój. Nie będę wdawał się w szczegóły, ale powiem tylko, że ja
naprawdę w takich momentach cierpię i czuję ogromna przykrość. Wiem, że nie
powinienem wszystkiego tak brać do siebie – ja naprawdę wiem, jednak pomimo tej
świadomości, dzieję się inaczej.

 

 

 



Cóż mogę powiedzieć może tylko tyle, że serce nie sługa i ono właśnie, kieruję się
własnymi prawami… szkoda, że nie ma na miłość żadnego na świecie lekarstwa,
gdyż nachodzą mnie takie myśli by się wycofać i nie burzyć tego co zbudowali
sobie razem inni. Sama ta świadomość też nie jest łatwa a w dodatku niewiedza i
nie jasność spraw.

Brak odetchnięcia, blokuje mnie przed byciem po prostu sobą.
Wyluzowaniem się i cieszeniem się z życia w pełni…
Może będzie czas na tego typu radości, ale z całą pewnością nie jest ten czas…

Tak sobie myślę, że na wycofanie się jest już nieco za
późno, bo i za późno jest… nie ma zmiłuj.
Choć przede mną ciężkie czasy, już wiem że to jak sobie wyobrażam najbliższy
czas, będzie niczym w porównaniu do tego jak będzie faktycznie. Myśląc tak mam
ochotę na to by tak po prostu, któregoś dnia się nie obudzić.

 


Mam wrażenie, bycia na miejscu przegranych w tej walce a to
mnie zatruwa i wyniszcza. Każdy jego gest, ruch, oddech, spojrzenie takie po
prostu bycie, jest czymś dla mnie dla czego w życiu watro żyć… Przyznam że
miłość to nic innego jak pełna akceptacja ukochanej osoby taką jaką jest. Nic
dodać nic ująć. Szkoda tylko, że ona tak boli…

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

już czas….

przez , 18.mar.2011, w Bez kategorii

Deszczowy i smutny dziś dzień za oknem. Ludzie na ulicy
cicho i bezszelestnie przemykają między sobą z ogromną ostrożnością. Każdy
gdzieś zapatrzony w przestrzeń bez większego wyrazu, tempo spoglądając przed
siebie. Brną do przodu, niczym małe bezrozumne istoty dla których liczy się
tylko dotarcie do kresu podróży, którą rozpoczęli właśnie tego dnia.

Zero radości w ich oczach, zero uśmiechu,
zupełnie jakby wszyscy żałowali, że żyją w grzechu.

 

 

 

 

Mi samemu nie skoro do uśmiechu, siląc się na „krzywy”
uśmiech przy każdym oddechu. Takie dni jak dziś, sprzyjają nie tylko
przemyśleniom ale i brakiem chęci do wszelkich działań. Brak wiary w siebie i niechęć
o walkę o samego siebie, potęguję w człowieku i to zatrważającym tempie.
Czy mam siłę, by wszystko przetrwać nie odnosząc żadnych ran?

Tego niestety nie
wiem, ale jestem już nieco zmęczony i wyssany z sił, których z dnia na dzień i
tak jest mniej…

Nikt nie mówił, że będzie lekko, ale nie spodziewałem się że
będzie aż tak ciężko. Raz jest dobrze raz jest źle, już sam się gubię w tym
mętnym i szarym dziś świecie. Szczęście na którym mi zależy, jest tak blisko a
zarazem tak daleko. Czuję się jak dzieciak, któremu macha się przed oczami
lizakiem, ale nie zamierza się mu w ogóle go dać. Choć staram się wierzyć, że
osiągnę to czego pragnę, to mimo wszystko w takie dni jak dziś, nachodzi mnie
bolesne zwątpienie.

 

 

 


Czego pragnę? Czego chcę? Oczywiście odpowiem na to pytanie…

Pragnę życia. Chcę móc żyć i iść przez życie u boku osoby
którą kocham. Pragnę być… i żyć…


Dbać o istnienie ludzkie które zajmuję szczególne miejsce w moim serduszku.
Budować i tworzyć z nim przyszłość, która będzie wówczas piękna i nasza.
Dzielić nie tylko radości ale i smutki, wspierając się wzajemnie by życie stało
się łatwiejsze.

Pragnąć mieć daną szanse by móc pragnąć „jego” tak jak do tej pory, być pragnionym
w całym znaczeniu tego słowia.

 

 

 


Chcę osiedlić się i zamieszkać w miejscu w którym będziemy
mogli, spełnić swoje marzenia. Wyjechać i nie martwić się o byt jaki oferuje
nam nasz kraj, bo tu to raczej nie życie, nie te realia, nie ten czas…

 

Wszystko jednak zależy już od tego, jak bardzo chcę się
przejść na drugą stronę rzeki i czy ma się w sobie choć odrobinę wiary, która
pozwoli na to by dołączyć do mnie…

Teraz stoję sam – nad brzegiem, spoglądając na drugą  stronę w nadziei na lepsze jutro, które być
może nigdy nie nadejdzie.

Czekam jednak wytrwale i czekać będę… bo kocham i
kochać będę…

 

 

 


Dziś w południe, wydarzyło się coś co poprawiło mi ogromnie
humor – dziękuje !!!

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

wierszowo…

przez , 17.mar.2011, w Bez kategorii


Tak chodzą za mną wiersze, więc
dziś wstawię kilka z ulubionych :)



ROMANS –B. Leśmian

„Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo
jestem śpiewakiem!


Ona była żebraczką, a on był żebrakiem.


Pokochali się nagle na rogu ulicy


I nie było uboższej w mieście tajemnicy…


Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,


Siedli – ramię z ramieniem – na stopniach kościoła.


Ona mu podawała z wyrazem skupienia


To usta do pieszczoty, to – chleb do gryzienia.


I tak śniąc, przegryzali pod majowym niebem


Na przemian chleb – pieszczotą, a pieszczotę – chlebem


Dwa głody sycili pod opieką wiosny:


Jeden głód – ten żebraczy, a drugi – miłosny.


Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć trzeba?


Ma dwa głody, lecz brak mu – dziewczyny i chleba.”

 

 


I jeszcze jeden który, też bardzo
lubię…

 

PRZYMKIJ OCZY – autor nieznany


„W wyobraźni wszystko jest
możliwe


To co nieosiągalne bywa możliwe


Wystarczy tylko, że przymkniesz oczy


Widoki cudowne przed Tobą roztoczy


Co zechcesz przecież spełnić się może


Dla Ciebie wyspę bezludną stworzę


Bo wszystko przecież jest tu możliwe


Co tylko zechcesz będzie prawdziwe


Więc jeśli kiedyś będzie Ci źle


Zamknij powieki, przywołaj mnie


Sprawię, że spełni się niemożliwe


Bo przecież cuda są tu możliwe”

 

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

takie tam

przez , 16.mar.2011, w Bez kategorii

Jak co dzień, wieczorna wyprawa do kościoła już się zakończyła.
Muszę przyznać, że polubiłem chodzić do niego. Po każdej wizycie czuję się spokojniejszy
i wyciszony. Trapiące mnie problemy, zdają się lżejsze, choć na chwilę jestem
odciążony od przemyśleń.



W pracy żadna poprawa, dzień w dzień kołomyja i jedno wielkie bagno. Gdyby nie
pewne sprawy, które mnie tu jeszcze trzymają, dawno już bym wyjechał by muc
stanąć na nogi i stać się bardziej niezależny.
Pragnę tego ogromnie, może
akurat udałoby się nawet gdzieś osiedlić – kto wie.

Pozostanie tylko kwestia
tego dokąd wyruszyć za jakimś groszem ale to już zostawię na ostaną chwilę :)

„Cierpliwość jest cnotą, nie naiwnością wtedy, gdy warto czekać na coś lub na kogoś”. – ~Surey.

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

jak żyć……

przez , 03.paź.2010, w Bez kategorii

Jest niedzielny wieczór a mnie ogarnęła jakaś pustka,
niechęć do wszystkiego. Już za dzień wracam do pracy po, bądź co bądź po nie
tak złym urlopie. Było miło, mimo że spędziłem go w domu. Miałem czas na rożne
rozważania, zatrzymanie się i przemyślenie kilka istotnych i nurtujących mnie
spraw.
Czuję się czasem jakby samotny, choć w rzeczywistości tak wcale nie jest. Brak
mi takiego zwykłego kontaktu z ludźmi, wyjścia do klubu na piwo, spotkania się ze
znajomymi gdzieś na mieście , czy po prostu iść i pobyć wśród ludzi, bo
przecież w śród ludzi mija człowiekowi życie.

Zdałem sobie sprawę, że nie mam już sił dążyć i walczyć o
swoje, bo zawsze znajdzie się jakaś wymówka. To deprymujące. 

„Wyzuty z marzeń i dociekań,

Ogołocony z pytań i wątpliwości,


A jednak trwam…


Odarty z nadziei,


Obleczony w trwogę, w bezsens, i niesprawiedliwość.


Pchnięty marazmem,


Zatopiony w rozpacz,


Obojętny…


Na zgliszczach człowieczeństwa,


Po których pozostał kształt,


Kaleki bez uczuć,


Ociemniały,


Lita skała


Trwam- skarcony”


(autor mi nieznany)




Myślę, że po tym wierszu nić dodawać już dziś nie muszę.

1 komentarz :, , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...