moj-wlasny-blog blog

Tag: samotnosc

niechciana samotność

przez , 09.cze.2011, w Bez kategorii

Czas płynie, powoli jakby zupełnie nie było mu śpieszno,
tylko dlaczego właśnie wtedy gdy człowiek chciałby by on przyśpieszył?

To już miesiąc od czasu gdy po raz ostatni widziałem mojego
Urwiska, bardzo zanim tęsknie. Chodzę struty i smętny. Co zrobić gdy serce tęskni.
Poddałem się tej miłości całkowicie.
A jeszcze aby tego było mało ciągle zżera mnie stres, związany z Urwiskiem i
jego oficjalnym partnerem. Boję się, że mój chłopczyk nie przeprowadzi rozmowy
w czerwcu dotyczącej rozstania. Boję się tego, bo to oznaczać będzie rozstanie
ale jedynie nasze. Mam takie postanowienie, którego sam się właśnie boję, ale
ja już naprawdę nie dam rady dłużej. Jeśli do tego dojdzie nie wiem czy będę w
stanie się podnieść z tego nieformalnego i cichego związku. Te minione miesiące
już mnie wystarczająco wykończyły, nie dam rady dłużej pociągnąć tego stanu
rzeczy bo siedem miesięcy niepewności, ciągłego stresu już daje mi się we
znaki. Jest mi ciężko z myślą o naszym rozstaniu, bo oddałem Urwiskowi całe
serce. Kocham go. I to tyle w dwóch słowach.

 

 

 

2 komentarze :, , , , , więcej...

i co tu dalej

przez , 29.kwi.2011, w Bez kategorii

I nic. Cisza. Już pewnie nie usłyszę nic, co mogłoby dać mi
nadzieję…
Przykro mi i to okrutnie, nie sądziłem że sprawy obiorą taki kierunek.
Wiem, że dużo na głowie ma mój Skarb, jednak ciągle nad jednym nie można
rozmyślać. W życiu, życie płynie różnymi strumieniami i to równolegle. Sprawy i
różne sytuacje, toczą się w jednym czasie i miejscu. Nie można przecież,
skupiać się tylko na jednym, kiedy inne aspekty życia również wymagają chwili
na ich rozwiązanie, a przynajmniej rozważenie, przedyskutowanie…

Widać, nie chce rozmawiać ani poruszać odsuwanych ciągle tematów.
Godzę się powoli z tym. W życiu nie zawsze otrzymuje się odpowiedzi. Widocznie
jestem staroświecki, choć zawsze myślałem, że szczera rozmowa to klucz to
osiągnięcia jakiegoś widzialnego spektrum… Tymczasem mam wrażenie, że jestem odsunięty
zupełnie na bok- jak zbędny i zadający za dużo pytań niewygodny jegomość. 


Kocham go i kochać będę, bardzo szczególe miejsce zajmuje w moim sercu.

 





Dziś piątek, czuję się skarcony przez życie, choć nie wiem czym sobie na to
zasłużyłem.

Mam nadzieję, mimo wszystko mam. Mówią „Nadzieja umiera ostatnia” ja
nadzieje mam – jeszcze.

Dziś złożyłem wypowiedzenie z pracy. Czas wziąć życie w swoje ręce, postarać
się pokierować je tak by coś w życiu osiągnąć. Czy mi sie uda? Tego nie wiem.

Nie wiem nawet czy planowany mój wyjazd w celu zarobkowym, dojdzie do skutku.
Niby wstępnie wszystko zaplanowane jednak jak wiadomo nawet najlepsi kumple
mogą sie w ostatniej chwili wypiąć. Zobaczymy.

Zostaw komentarz :, , więcej...

sam nie wiem co o tym myśleć!!!

przez , 17.kwi.2011, w Bez kategorii

 Dziś zacznę od tego,
że od czwartku miałem wspaniały humor, aż trudno uwierzyć że jedno zdanie
wypowiedziane, może tak podnieść na duchu i dodać wiary. Bardzo mi było miło
kiedy usłyszałem: „Nie idę sam, bo jesteś moim chłopakiem, ukrywanym na razie ale
jednak chłopakiem” pamiętam bardzo dokładnie to zdanie i ciągle zachodzę w
głowę jak dalece – ma ono przesłanie.
Czy to tylko czcze gadanie – słowa zbudowane w zdanie, bez jakiegoś konkretnego
przyszłościowego wyrazu, czy też faktycznie miało to na celu danie mi do
zrozumienia, że będziemy razem i to już wkrótce… Nie wiem.

To jednak było w czwartek ale dziś mamy niedzielę, wiele się
zmieniało i wiele wydarzyło. W zasadzie ostatnia miniona doba, ostudziła mój
entuzjazm. Bo jak mogę znieść fakt wizyty tego drugiego? Nawet nie wiem jak wyrazić
to co czuję, to takie ciężkie i bolesne. Dlaczego los tak nade mną się pastwi w
tej sferze?
Miłość to potężne narzędzie, ale tez potężnie może mimo wszystko ranić, jak mam
się zachować, co zrobić i jak żyć ze świadomością wydarzeń które nastąpią w
kolejnych kilku dniach.

Muszę się wycofać, dać wolną rękę i czekać. Nie wyobrażam sobie być pod jednym
dachem we trójkę, gdzie ja musze zachowywać pozory, że nic się nie dzieję. Mi i
tak na samą myśl serce pęka a co mówić widzieć to.

Patrzyć jak moje Słoneczko  jest w innych
ramionach… sytuacja nie do zniesienia…
Rozumiem, że dla mojego ukochanego najlepiej by było mieć nas obu przy sobie,
jednak to nie możliwe i możliwe być nigdy nie będzie. Oddał bym wszystko, aby
móc być u jego boku, by wspólnie, razem pokonywać trudy życia, dorabiać się
wspólnie własnej przyszłości.
 To jednak póki co jest niemożliwe. I
wszystko to nie zależy ode mnie.

Kiedyś moje kochanie powiedziało, że czas pozwoli nam zweryfikować to co do siebie czujemy, że musimy pokonać wiele jeśli to przetrwamy, nic nigdy nas nie rozdzieli. Minęło już ponad cztery miesiące chyba tyle czasu powinno wystarczyć do podjęcie decyzji…
Odpowiem na to. Już przeżyliśmy bardzo wiele razem, nie można temu zaprzeczyć. Dzień za dniem niósł nam nowe wyzwanie ( sprzedaż, dziwne akcje, smutek) byłem i wspierałem i wspierać zawsze będę. To wszystko jak tak pomyślę, już stanowi ogromny dowód na to że nic nie jest nas wstanie zniszczyć. Kocham mojego Urwisa i to szalenie. Niech mnie już więcej nie testuje, bo sprawia mi tylko ból.

Przede mną ciche, pełne bólu, żalu i cierpienia dni. Na domiar
złego samotne święta, które przyjdzie mi spędzić w domowym zaciszu, też nie
będą wcale łatwe. Dziwne to uczucie, wiedząc że mój urwisek jest z dala ode mnie…
No cóż do pewnych rzeczy muszę przywyknąć, nie ma rady. Mam nadzieję, że to się
już wkrótce zmieni.

Obecnie jest idealny okres na zmiany dla mojego Słonka, musi tylko uwierzyć że wszystko da sie zrobić – uwierzyć w siebie. Nowy zapoczątkowany krok w przyszłość, nowe postanowienia winny tu się również znaleźć. Razem damy sobie radę we wszystkim, tylko potrzeba chęci tych zmian. Drzwi do przeszłości możemy zamknąć razem wspólnie…

Niebawem moje urodziny i mam takie małe – ciche życzono, chciałbym by ono właśnie
się spełniło, reszta nie jest w tym momencie dla mnie ważna.

1 komentarz :, , , , , więcej...

ech :/

przez , 09.kwi.2011, w Bez kategorii

Jak zwykle ostatnimi czasy czuję się samotny i niepotrzebny.
Dziwne to uczucie, ale tak właśnie jest. Mam wrażenie znajdywania się w próżni,
w której lawiruje bezwładnie. Pustka jaką czuję i swego rodzaju niekompletność,
jest niczym cierń. Brak pewności w przyszłość jaką chciałbym mieć, zniechęca i
dołuje mnie, pomimo wewnętrznej walki jaką z tym uczuciem toczę. Coraz częściej
jest mi na tyle ciężko, że …. i tu wykropkuje :)

 


 

 

 




„Pokochałem Ciebie, sam już nie wiem kiedy,
Lecz kochać przestanę, chyba tylko wtedy,
Kiedy mnie mogiła do snu ukołysze
 I twego głosu już nigdy nie usłyszę.”

 

 

2 komentarze :, , więcej...

już czas….

przez , 18.mar.2011, w Bez kategorii

Deszczowy i smutny dziś dzień za oknem. Ludzie na ulicy
cicho i bezszelestnie przemykają między sobą z ogromną ostrożnością. Każdy
gdzieś zapatrzony w przestrzeń bez większego wyrazu, tempo spoglądając przed
siebie. Brną do przodu, niczym małe bezrozumne istoty dla których liczy się
tylko dotarcie do kresu podróży, którą rozpoczęli właśnie tego dnia.

Zero radości w ich oczach, zero uśmiechu,
zupełnie jakby wszyscy żałowali, że żyją w grzechu.

 

 

 

 

Mi samemu nie skoro do uśmiechu, siląc się na „krzywy”
uśmiech przy każdym oddechu. Takie dni jak dziś, sprzyjają nie tylko
przemyśleniom ale i brakiem chęci do wszelkich działań. Brak wiary w siebie i niechęć
o walkę o samego siebie, potęguję w człowieku i to zatrważającym tempie.
Czy mam siłę, by wszystko przetrwać nie odnosząc żadnych ran?

Tego niestety nie
wiem, ale jestem już nieco zmęczony i wyssany z sił, których z dnia na dzień i
tak jest mniej…

Nikt nie mówił, że będzie lekko, ale nie spodziewałem się że
będzie aż tak ciężko. Raz jest dobrze raz jest źle, już sam się gubię w tym
mętnym i szarym dziś świecie. Szczęście na którym mi zależy, jest tak blisko a
zarazem tak daleko. Czuję się jak dzieciak, któremu macha się przed oczami
lizakiem, ale nie zamierza się mu w ogóle go dać. Choć staram się wierzyć, że
osiągnę to czego pragnę, to mimo wszystko w takie dni jak dziś, nachodzi mnie
bolesne zwątpienie.

 

 

 


Czego pragnę? Czego chcę? Oczywiście odpowiem na to pytanie…

Pragnę życia. Chcę móc żyć i iść przez życie u boku osoby
którą kocham. Pragnę być… i żyć…


Dbać o istnienie ludzkie które zajmuję szczególne miejsce w moim serduszku.
Budować i tworzyć z nim przyszłość, która będzie wówczas piękna i nasza.
Dzielić nie tylko radości ale i smutki, wspierając się wzajemnie by życie stało
się łatwiejsze.

Pragnąć mieć daną szanse by móc pragnąć „jego” tak jak do tej pory, być pragnionym
w całym znaczeniu tego słowia.

 

 

 


Chcę osiedlić się i zamieszkać w miejscu w którym będziemy
mogli, spełnić swoje marzenia. Wyjechać i nie martwić się o byt jaki oferuje
nam nasz kraj, bo tu to raczej nie życie, nie te realia, nie ten czas…

 

Wszystko jednak zależy już od tego, jak bardzo chcę się
przejść na drugą stronę rzeki i czy ma się w sobie choć odrobinę wiary, która
pozwoli na to by dołączyć do mnie…

Teraz stoję sam – nad brzegiem, spoglądając na drugą  stronę w nadziei na lepsze jutro, które być
może nigdy nie nadejdzie.

Czekam jednak wytrwale i czekać będę… bo kocham i
kochać będę…

 

 

 


Dziś w południe, wydarzyło się coś co poprawiło mi ogromnie
humor – dziękuje !!!

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

wierszowo…

przez , 17.mar.2011, w Bez kategorii


Tak chodzą za mną wiersze, więc
dziś wstawię kilka z ulubionych :)



ROMANS –B. Leśmian

„Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo
jestem śpiewakiem!


Ona była żebraczką, a on był żebrakiem.


Pokochali się nagle na rogu ulicy


I nie było uboższej w mieście tajemnicy…


Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,


Siedli – ramię z ramieniem – na stopniach kościoła.


Ona mu podawała z wyrazem skupienia


To usta do pieszczoty, to – chleb do gryzienia.


I tak śniąc, przegryzali pod majowym niebem


Na przemian chleb – pieszczotą, a pieszczotę – chlebem


Dwa głody sycili pod opieką wiosny:


Jeden głód – ten żebraczy, a drugi – miłosny.


Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć trzeba?


Ma dwa głody, lecz brak mu – dziewczyny i chleba.”

 

 


I jeszcze jeden który, też bardzo
lubię…

 

PRZYMKIJ OCZY – autor nieznany


„W wyobraźni wszystko jest
możliwe


To co nieosiągalne bywa możliwe


Wystarczy tylko, że przymkniesz oczy


Widoki cudowne przed Tobą roztoczy


Co zechcesz przecież spełnić się może


Dla Ciebie wyspę bezludną stworzę


Bo wszystko przecież jest tu możliwe


Co tylko zechcesz będzie prawdziwe


Więc jeśli kiedyś będzie Ci źle


Zamknij powieki, przywołaj mnie


Sprawię, że spełni się niemożliwe


Bo przecież cuda są tu możliwe”

 

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

takie tam

przez , 16.mar.2011, w Bez kategorii

Jak co dzień, wieczorna wyprawa do kościoła już się zakończyła.
Muszę przyznać, że polubiłem chodzić do niego. Po każdej wizycie czuję się spokojniejszy
i wyciszony. Trapiące mnie problemy, zdają się lżejsze, choć na chwilę jestem
odciążony od przemyśleń.



W pracy żadna poprawa, dzień w dzień kołomyja i jedno wielkie bagno. Gdyby nie
pewne sprawy, które mnie tu jeszcze trzymają, dawno już bym wyjechał by muc
stanąć na nogi i stać się bardziej niezależny.
Pragnę tego ogromnie, może
akurat udałoby się nawet gdzieś osiedlić – kto wie.

Pozostanie tylko kwestia
tego dokąd wyruszyć za jakimś groszem ale to już zostawię na ostaną chwilę :)

„Cierpliwość jest cnotą, nie naiwnością wtedy, gdy warto czekać na coś lub na kogoś”. – ~Surey.

 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

nic…

przez , 14.mar.2011, w Bez kategorii

Dziś nie wiele mam do powiedzenia, świat się ciągle dookoła nam
zmienia.
Napiszę tylko wierszyk, który niestety nie jest moim autorstwem…

Niemający…, niekochany, smutny czasem i w życiu zapomniany.
Jak osoba smutna, niczyja, której świat nie widzi, nie sprzyja,

Świat go nie widzi, nie czuje, samotny w mroku popłakuje…
osoba ciągle zasmucona,
że KJMU nie weźmie ją na stałe w ramiona…

 

 


2 komentarze :, , więcej...

chyba ciężko jakoś ….

przez , 07.gru.2010, w Bez kategorii

Minęło juz kilka dobrych dni odkąd ostatni raz dokonywałem
wpisu tu na blogu. Od tego czasu wydarzyło się wiele jak i niewiele- wszystko
zależy od punktu widzenie.
W pracy atmosfera jakby nabrała większego rozmachu w ostatnim czasie się zaostrzyła-
to smutne ale jakże mocno prawdziwe. Znów były podwyżki i awanse, dla faworytów/ulubieńców
a nie dla ludzi produktywnych, wydajnych i wychodzących naprzeciw oczekiwaniom
stawianym przez naczelnictwo. To był kolejny cios w tym roku tego typu :( Jak już
kiedyś pisałem mentalność staro-biurokratyczna i relacje zupełnie prywatne mają
tu ogromne znaczenie.
w powietrzu da się wyczuć gęstą jak sos nienawiść, złość, zawiść i niechęć do
drugiego człowieka. Te wszystkie wymienione „cechy” i wiele więcej jest domeną tutejszego
grona pracujących ludzi. Ja już poddałem się i nie walczę o swoje racje, nie ma
sensu. Żadnego…

Świat zbudowany z bardzo zawiłej i gęstej materii. Dziś już wiem
że nie łatwo w nim się poruszać, choć, w części, swobodnie. Ciosy z kroku na
krok trafiają w człowieka niczym gromy z jasnego bezchmurnego nieba, gdzie żadne
z żyjących istot nie spodziewa się czyhającego na nich zagrożenia….

W domu?… No cóż nie lepiej nie gorzej- czyli tak sobie. Ciągle
czuję się zmęczony, stłamszony, oblężony i na domiar wszystkiego mam natłok
myśli i ogólne zahukanie… jak dla mnie za dużo :(
Człowiekowi trudno się skoncentrować, gdy jest ciągle rozkojarzony i zamyślony.
Jedna jedyna myśl która, plącze mi się od rana do wieczora przez kolejno mijające
dni, absorbuje mnie doszczętnie, uniemożliwiając stateczne funkcjonowanie.
Wiem, może i jestem słaby a do tego zbyt szybko ulegam napływającym zewnątrz bodźcom,
ale człowiek nie zawsze jest w stanie zareagować tak jak nakazuje zdrowy rozsadek.

Wychodzi na to że noc
nie boli tak jak życie…
Mówi się że co nas nie zabije to nas wzmocni, oby to wzmocnienie przyszło jak
najszybciej… tak oby.

1 komentarz :, , , , , , , więcej...

Kilka słów

przez , 10.lis.2010, w Bez kategorii

Zacznę od tego, że dzisiejszy dzień, jak większości z nas przywitał
nas płaczem. Hmm no cóż taka pora roku i czego tu można się spodziewać :/

Mimo że poniedziałek minął mi smętnie i bez większych  rewelacji, to wtorek wręcz przeciwnie :D
Począwszy od rana minuty upływały w szaleńczym tempie, co nie bardzo mi się
podobało. To dziwne w moim wypadku, ale były momenty, gdzie chciałem by ten
dzień się nie kończył…

Tak…. to jeden z tych dni, które dają nam poczucie własnej warości, radości, szczęścia i zadowolenia i że jest się potrzebny innych. Mam
nadzieję, że takich dni będzie więcej :)
Wiem że ten dzień zawsze będę pamiętać – dlaczego ?
Bo …. ach, niech to zostanie moją słodką tajemnicą :)



Dziś więcej już nie będę się rozpisywał, jakoś nie mam większego nastroju. To chyba już u mnie norma…
Pozostawię jedynie moje najnowsze …piśmiennicze dzieło?
choć nie wiem czy dzieło, to raczej kilka przeciętnych zdań :)

„Pełen nadziei i pełen zwątpień,

Samotny żegluje po odległych wodach,

Myśli przewodnie, utracone dalece,

Cokolwiek nie zrobi, zniknie gdzieś w świecie.

 

Etiudą zakończy tę podróż donikąd,

Krwawiące serce, płonie purpurą,

Nić mocna a jednak przerwana,

Miłość niewygasła a jednak pokonana.

 

Żal nie dookreślenia,

Świat dokoła się mocno zmienia,

Radości nikłe są teraz szanse,

Przestały się liczyć wszelkie niuanse.”


1 komentarz :, , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...