moj-wlasny-blog blog

Tag: smutek

Majowe przemyślenia

przez , 30.kwi.2017, w Bez kategorii

Hej,

I znów zbierałem się do napisania kilka słów tak długo, że zapomniałem ile czasu mi to zajęło.
Od jakiegoś czasu jestem nieco posępny, czas tak szybko mija…

Ciekaw jestem czy tylko mnie dopada przygnębienie związane z metryką urodzenia. Z roku na rok człowiek starszy pomimo tego, że gdzieś w głębi siebie czuję się dużo młodziej.


Wiem na pewne sprawy nie mamy wpływu, biologia jest biologią. To tylko sprawia, że z dnia na dzień uzmysławiam sobie jak kruche i krótkie bywa życie… Będąc młodym człowiek pędzi za marzeniami łudząc się perspektywą długiego życia przed sobą. W całej tej pogoni zapomniana co jest naprawdę ważne jest w życiu – choć to jest rzeczą każdego z nas indywidualną. Na wiele spraw, zbiegiem lat patrzymy inaczej, nasze priorytety zmieniają poszczególne poziomy w tej naszej drabinie życia.

Patrząc na siebie, co było i ile czasu minęło, co osiągnąłem a czego nie… mogę powiedzieć „starał się chłop ale to nie wystarczyło” Czasem myślę, że oprócz zaangażowania i starania się trzeba czegoś więcej. Szczęścia, odpowiedniej chwili – która zdarza się raz w życiu, przychylnej gwiazdy…
Nie powiem, że nie osiągnąłem nic, że moje miejsce nie drgnęło ani odrobinę w tej podróży. Prawda jest taka, że najgorszą zmorą, która spędza mi uśmiech z twarzy jest czas, bo gdyby każdy z nas miał go chociaż dwa razy więcej, może mógłby osiągnąć nieco więcej.

Minęło 40 lat, nieubłagalnie i nieuchronnie w sumie każdego z nas to czaka – wiem.
Ale czy nie każdy  z Nas marzy o swoim kąciku na tym świecie? Kawałkiem dachu nad głową, bez obawy, że może zostać z niego „wyproszony”. Życie na wynajmowanym jest takie niepewne…
Co z tego że teraz schronienie nad głową jest, ale co będzie za miesiąc, za rok, za 5 lat. 
Wydaje mi się, nie mając normalnej rodziny, która wsparłaby w razie potrzeby, ani miejsca gdzie można by wrócić,  że pozostanie tylko iść pod most.
58
Ktoś pewnie zaraz by powiedział „jak sobie pościelisz tak się wyśpisz” i choć jest w tym wiele prawdy, nie można stosować tego do wszystkich. Czasem nawet chcąc coś kupić trzeba w miarę dobrze zarabiać a to mimo wszystko nie każdemu się udaje.
Więc co robić? Jak zaplanować przyszłość tą, która pozostała, by nie podzielić losu z istotami żyjącymi na ulicy…
Nie mam pojęcia na czyje siły i rozum obliczone jest ludzkie życie…

NIESTETY JA NIE WIEM I RECEPTY NA TO NIE MAM

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

Piątkowo

przez , 13.sty.2012, w Bez kategorii


Pamiętam dzień, kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy. Nie wiem dlaczego ale wydał mi się już w pierwszej chwili intrygujący. Co jakiś czas zerkałem na niego, ale w tamtej chwili nigdy bym nie pomyślał, że stanie się on miłością mego życia.
Wydarzenia, które z czasem nastąpiły dały nie oczekiwany skutek. Zakochałem się, po raz pierwszy.. tak prawdziwie.

Czy można kochać kogoś bezgranicznie? Otóż gdy by mnie ktoś zapytał rok temu, powiedziałbym NIE. Bo nie uważałem, że można kochać tak mocno, że każdy dzień bez tej osoby u boku to jak zesłanie na Syberię. Nie wiedziałem co to prawdziwa miłość i co znaczy prawdziwie kochać do granic możliwości.

Dziś wszystko się zmieniło, już nie uważam że nie ma bezgranicznej miłości. Jest i istnieje coś takiego. Wierzcie mi!!! I choć minęło już ponad dziewięć miesięcy, kiedy nasze drogi się rozeszły, ja nadal tęsknie i myślę o nim. Tak bardzo go kocham, ale boję się do tego przyznać przed samym sobą. Dużo się zmieniło przez ten długi czas, ale moje serce należy do niego i tylko do niego. Co zrobić kiedy serce nie sługa i samo wybiera i obiera kierunek. Te długie i jakże ciężkie minione miesiące bez niego przekonały mnie tylko o tym, że moja miłość do Niego jest ogromna.

Pamiętam nasze wspólne dni, rozmowy, taką zwykła codzienność, szarą rzeczywistość – jak się zwykle mówi. Te kilka miesięcy, które byliśmy ze sobą były czymś co dało mi wiele i pomogło spojrzeć na świat zupełnie inaczej. Już nie widziałem świata w czarno-białych barwach a w kolorach. Ubrani w szlafroki i stojąc o 4 rano na balkonie, tuląc się do siebie paliliśmy papieroska. Jego błyszczące oczy i rozgrzane ciało, sprawiało, że chciałem aby nigdy ten ówczesny moment się nie kończył. Byłem przy nim…

Teraz przychodzi mi na myśl tekst piosenki Dżemu pt. „Do Kołyski” „ Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam, śpij nocą śnij, nich zły sen Cię nigdy więcej, nie obudzi- teraz śpij. Niech dobry Bóg, zawsze cię za rękę trzyma. Kiedy ciemny wiatr. Porywa spokój, siejąc smutek i zwątpienie. Pamiętaj, że: Jak na deszczu łza, Cały ten świat nie znaczy nic a nic…Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…”

Cóż po dniu zawsze zachodzi słońce i nastaje noc. I w moim życiu nastał mrok. Wyjechał. Do dziś dnia uważam, że nie powinien tego robić. Obiecał wrócić ale sprawy obrały zupełnie inny kierunek. Odizolował mnie od siebie. Zaczął żyć własnym życiem, mnie spychając w krainę cieni… coraz rzadziej pisał, dzwonił, nie odpowiadał na smsy, nie odbierał telefonów. Popadałem w czeluście otchłani smutku, przygnębienia…Bolało jak diabli :(

Siedząc teraz na fotelu spoglądam przez okno, gdzie właśnie zachodzi słońce. Piękny mam widok z living room’u, okna wychodzą wprost na zachód, gdzie słońce właśnie kończy swoją dzienną wędrówkę po niebie. Zastanawiam się nad życiem i nad sobą. Ciężkie to życie. Nie ma co.

Mówią, że czas to najlepsze lekarstwo. Tylko lekarstwo na co? Na pewno nie na skołatane żalem i bólem serce.

„…Być może jest taka wyspa na jakimś oceanie, ktora ma jedną przystań i jeden jacht w tej przystani. Być może…”

5 komentarze :, , , , , więcej...

niechciana samotność

przez , 09.cze.2011, w Bez kategorii

Czas płynie, powoli jakby zupełnie nie było mu śpieszno,
tylko dlaczego właśnie wtedy gdy człowiek chciałby by on przyśpieszył?

To już miesiąc od czasu gdy po raz ostatni widziałem mojego
Urwiska, bardzo zanim tęsknie. Chodzę struty i smętny. Co zrobić gdy serce tęskni.
Poddałem się tej miłości całkowicie.
A jeszcze aby tego było mało ciągle zżera mnie stres, związany z Urwiskiem i
jego oficjalnym partnerem. Boję się, że mój chłopczyk nie przeprowadzi rozmowy
w czerwcu dotyczącej rozstania. Boję się tego, bo to oznaczać będzie rozstanie
ale jedynie nasze. Mam takie postanowienie, którego sam się właśnie boję, ale
ja już naprawdę nie dam rady dłużej. Jeśli do tego dojdzie nie wiem czy będę w
stanie się podnieść z tego nieformalnego i cichego związku. Te minione miesiące
już mnie wystarczająco wykończyły, nie dam rady dłużej pociągnąć tego stanu
rzeczy bo siedem miesięcy niepewności, ciągłego stresu już daje mi się we
znaki. Jest mi ciężko z myślą o naszym rozstaniu, bo oddałem Urwiskowi całe
serce. Kocham go. I to tyle w dwóch słowach.

 

 

 

2 komentarze :, , , , , więcej...

szczęśliwy

przez , 14.maj.2011, w Bez kategorii

Kochani pragnę napisać, że spełniły się moje marzenia. W
minioną sobotę czyli 7 maja br. Mój Misio powiedział mi że dokonał wyboru (po
długotrwałym i głębokim przemyśleniu), że po wyjeździe do Holandii, szybko
przylatuje do mnie do W. Brytanii.
Krótko mówiąc odpowiedział mi tym jednym
zdaniem na wszystkie pytania jakie do tego czasu mu zadałem. Jesteśmy razem,
choć teraz osobno i nie całkiem jawnie, to jednak, jak sam powiedział jesteśmy
w związku. Bardzo się cieszę a moje serduszko raduję się ogromnie. Bardzo
kocham swojego Urwiska i na niczym mi tak niezależny jak na Nim. Jest wyjątkowy
– cóż tu pisać. Zdobył moje serduszko całe. Wiem, że będziemy szczęśliwi. Razem
damy radę ze wszystkimi przeciwnościami losu. Ważne tylko aby mieć siebie przy boku.

Teraz czas rozłąki, krótkiej jak sam powiedział. Wiem i wierzę mu, mam
nadzieje, że mnie nie zawiedzie i szybko do mnie wróci.

Z niecierpliwością czekam na koniec czerwca, bo to oznacza wyjazd z kraju a to
z kolei zbliży mnie do czasu gdy znów się zobaczymy :)
Misio kocham Cię i wierzę, że szybko do mnie dojedziesz. Tęsknie ogromnie.

 

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

i co tu dalej

przez , 29.kwi.2011, w Bez kategorii

I nic. Cisza. Już pewnie nie usłyszę nic, co mogłoby dać mi
nadzieję…
Przykro mi i to okrutnie, nie sądziłem że sprawy obiorą taki kierunek.
Wiem, że dużo na głowie ma mój Skarb, jednak ciągle nad jednym nie można
rozmyślać. W życiu, życie płynie różnymi strumieniami i to równolegle. Sprawy i
różne sytuacje, toczą się w jednym czasie i miejscu. Nie można przecież,
skupiać się tylko na jednym, kiedy inne aspekty życia również wymagają chwili
na ich rozwiązanie, a przynajmniej rozważenie, przedyskutowanie…

Widać, nie chce rozmawiać ani poruszać odsuwanych ciągle tematów.
Godzę się powoli z tym. W życiu nie zawsze otrzymuje się odpowiedzi. Widocznie
jestem staroświecki, choć zawsze myślałem, że szczera rozmowa to klucz to
osiągnięcia jakiegoś widzialnego spektrum… Tymczasem mam wrażenie, że jestem odsunięty
zupełnie na bok- jak zbędny i zadający za dużo pytań niewygodny jegomość. 


Kocham go i kochać będę, bardzo szczególe miejsce zajmuje w moim sercu.

 





Dziś piątek, czuję się skarcony przez życie, choć nie wiem czym sobie na to
zasłużyłem.

Mam nadzieję, mimo wszystko mam. Mówią „Nadzieja umiera ostatnia” ja
nadzieje mam – jeszcze.

Dziś złożyłem wypowiedzenie z pracy. Czas wziąć życie w swoje ręce, postarać
się pokierować je tak by coś w życiu osiągnąć. Czy mi sie uda? Tego nie wiem.

Nie wiem nawet czy planowany mój wyjazd w celu zarobkowym, dojdzie do skutku.
Niby wstępnie wszystko zaplanowane jednak jak wiadomo nawet najlepsi kumple
mogą sie w ostatniej chwili wypiąć. Zobaczymy.

Zostaw komentarz :, , więcej...

sam nie wiem co o tym myśleć!!!

przez , 17.kwi.2011, w Bez kategorii

 Dziś zacznę od tego,
że od czwartku miałem wspaniały humor, aż trudno uwierzyć że jedno zdanie
wypowiedziane, może tak podnieść na duchu i dodać wiary. Bardzo mi było miło
kiedy usłyszałem: „Nie idę sam, bo jesteś moim chłopakiem, ukrywanym na razie ale
jednak chłopakiem” pamiętam bardzo dokładnie to zdanie i ciągle zachodzę w
głowę jak dalece – ma ono przesłanie.
Czy to tylko czcze gadanie – słowa zbudowane w zdanie, bez jakiegoś konkretnego
przyszłościowego wyrazu, czy też faktycznie miało to na celu danie mi do
zrozumienia, że będziemy razem i to już wkrótce… Nie wiem.

To jednak było w czwartek ale dziś mamy niedzielę, wiele się
zmieniało i wiele wydarzyło. W zasadzie ostatnia miniona doba, ostudziła mój
entuzjazm. Bo jak mogę znieść fakt wizyty tego drugiego? Nawet nie wiem jak wyrazić
to co czuję, to takie ciężkie i bolesne. Dlaczego los tak nade mną się pastwi w
tej sferze?
Miłość to potężne narzędzie, ale tez potężnie może mimo wszystko ranić, jak mam
się zachować, co zrobić i jak żyć ze świadomością wydarzeń które nastąpią w
kolejnych kilku dniach.

Muszę się wycofać, dać wolną rękę i czekać. Nie wyobrażam sobie być pod jednym
dachem we trójkę, gdzie ja musze zachowywać pozory, że nic się nie dzieję. Mi i
tak na samą myśl serce pęka a co mówić widzieć to.

Patrzyć jak moje Słoneczko  jest w innych
ramionach… sytuacja nie do zniesienia…
Rozumiem, że dla mojego ukochanego najlepiej by było mieć nas obu przy sobie,
jednak to nie możliwe i możliwe być nigdy nie będzie. Oddał bym wszystko, aby
móc być u jego boku, by wspólnie, razem pokonywać trudy życia, dorabiać się
wspólnie własnej przyszłości.
 To jednak póki co jest niemożliwe. I
wszystko to nie zależy ode mnie.

Kiedyś moje kochanie powiedziało, że czas pozwoli nam zweryfikować to co do siebie czujemy, że musimy pokonać wiele jeśli to przetrwamy, nic nigdy nas nie rozdzieli. Minęło już ponad cztery miesiące chyba tyle czasu powinno wystarczyć do podjęcie decyzji…
Odpowiem na to. Już przeżyliśmy bardzo wiele razem, nie można temu zaprzeczyć. Dzień za dniem niósł nam nowe wyzwanie ( sprzedaż, dziwne akcje, smutek) byłem i wspierałem i wspierać zawsze będę. To wszystko jak tak pomyślę, już stanowi ogromny dowód na to że nic nie jest nas wstanie zniszczyć. Kocham mojego Urwisa i to szalenie. Niech mnie już więcej nie testuje, bo sprawia mi tylko ból.

Przede mną ciche, pełne bólu, żalu i cierpienia dni. Na domiar
złego samotne święta, które przyjdzie mi spędzić w domowym zaciszu, też nie
będą wcale łatwe. Dziwne to uczucie, wiedząc że mój urwisek jest z dala ode mnie…
No cóż do pewnych rzeczy muszę przywyknąć, nie ma rady. Mam nadzieję, że to się
już wkrótce zmieni.

Obecnie jest idealny okres na zmiany dla mojego Słonka, musi tylko uwierzyć że wszystko da sie zrobić – uwierzyć w siebie. Nowy zapoczątkowany krok w przyszłość, nowe postanowienia winny tu się również znaleźć. Razem damy sobie radę we wszystkim, tylko potrzeba chęci tych zmian. Drzwi do przeszłości możemy zamknąć razem wspólnie…

Niebawem moje urodziny i mam takie małe – ciche życzono, chciałbym by ono właśnie
się spełniło, reszta nie jest w tym momencie dla mnie ważna.

1 komentarz :, , , , , więcej...

ech :/

przez , 09.kwi.2011, w Bez kategorii

Jak zwykle ostatnimi czasy czuję się samotny i niepotrzebny.
Dziwne to uczucie, ale tak właśnie jest. Mam wrażenie znajdywania się w próżni,
w której lawiruje bezwładnie. Pustka jaką czuję i swego rodzaju niekompletność,
jest niczym cierń. Brak pewności w przyszłość jaką chciałbym mieć, zniechęca i
dołuje mnie, pomimo wewnętrznej walki jaką z tym uczuciem toczę. Coraz częściej
jest mi na tyle ciężko, że …. i tu wykropkuje :)

 


 

 

 




„Pokochałem Ciebie, sam już nie wiem kiedy,
Lecz kochać przestanę, chyba tylko wtedy,
Kiedy mnie mogiła do snu ukołysze
 I twego głosu już nigdy nie usłyszę.”

 

 

2 komentarze :, , więcej...

nic…

przez , 14.mar.2011, w Bez kategorii

Dziś nie wiele mam do powiedzenia, świat się ciągle dookoła nam
zmienia.
Napiszę tylko wierszyk, który niestety nie jest moim autorstwem…

Niemający…, niekochany, smutny czasem i w życiu zapomniany.
Jak osoba smutna, niczyja, której świat nie widzi, nie sprzyja,

Świat go nie widzi, nie czuje, samotny w mroku popłakuje…
osoba ciągle zasmucona,
że KJMU nie weźmie ją na stałe w ramiona…

 

 


2 komentarze :, , więcej...

Z nowym rokiem

przez , 10.sty.2011, w Bez kategorii

I mamy rok 2011 nie dla każdego może udany, ale jest. Okres
świąteczny minął mi raczej leniwie. Na zabawę Sylwestrową wybrałem się do
Katowic. No i był to błąd jak sądzę. Nic nie boli jak niesłuszne pomówienia i
wyssane z palucha zarzuty. Ból jaki moje serducho jest przepełnione jak tak
ogromny że sam ledwo daję radę z nim żyć.
Wizje, spiski chore przypuszczenia są ogniskiem zapalnym ostatnich minionych
dni. Wtrącanie się i mataczenie osób trzecich wcale nie pomaga :(
Mam tak wiele żalu, smutku i goryczy w sobie 
że aż trudno sobie to wyobrazić. Miotam się w sobie tak rozpaczliwie
szukając nici harmonii, która gdzieś trzasnęła tworząc po sobie krater
negatywnych zdarzeń.
Nie potrafię tak dłużej, jestem na skraju tego szalonego urwiska. Jak długo
zniosę to? Niewinem.
ból, cierpienie, smutek, gorycz, żal, niesprawiedliwość, zawiść, chamstwo,
obłuda i tak mógłbym więcej wypisywać, chcąc scharakteryzować całe ostatnie to zjawisko.

Najbardziej jednak boli jedno. Brak wiary, barak oparcia,
brak zrozumienia, brak logicznego i racjonalnego podejścia do spraw bliskiej osoby.
Ważne są nie fakty i spostrzeżenia moje a fanaberie osób trzecich. Gdzie tu
rozsądek, gdzie miejsce na miłość, lojalność itd.

 

 

 

4 komentarze :, , , , , , więcej...

chyba ciężko jakoś ….

przez , 07.gru.2010, w Bez kategorii

Minęło juz kilka dobrych dni odkąd ostatni raz dokonywałem
wpisu tu na blogu. Od tego czasu wydarzyło się wiele jak i niewiele- wszystko
zależy od punktu widzenie.
W pracy atmosfera jakby nabrała większego rozmachu w ostatnim czasie się zaostrzyła-
to smutne ale jakże mocno prawdziwe. Znów były podwyżki i awanse, dla faworytów/ulubieńców
a nie dla ludzi produktywnych, wydajnych i wychodzących naprzeciw oczekiwaniom
stawianym przez naczelnictwo. To był kolejny cios w tym roku tego typu :( Jak już
kiedyś pisałem mentalność staro-biurokratyczna i relacje zupełnie prywatne mają
tu ogromne znaczenie.
w powietrzu da się wyczuć gęstą jak sos nienawiść, złość, zawiść i niechęć do
drugiego człowieka. Te wszystkie wymienione „cechy” i wiele więcej jest domeną tutejszego
grona pracujących ludzi. Ja już poddałem się i nie walczę o swoje racje, nie ma
sensu. Żadnego…

Świat zbudowany z bardzo zawiłej i gęstej materii. Dziś już wiem
że nie łatwo w nim się poruszać, choć, w części, swobodnie. Ciosy z kroku na
krok trafiają w człowieka niczym gromy z jasnego bezchmurnego nieba, gdzie żadne
z żyjących istot nie spodziewa się czyhającego na nich zagrożenia….

W domu?… No cóż nie lepiej nie gorzej- czyli tak sobie. Ciągle
czuję się zmęczony, stłamszony, oblężony i na domiar wszystkiego mam natłok
myśli i ogólne zahukanie… jak dla mnie za dużo :(
Człowiekowi trudno się skoncentrować, gdy jest ciągle rozkojarzony i zamyślony.
Jedna jedyna myśl która, plącze mi się od rana do wieczora przez kolejno mijające
dni, absorbuje mnie doszczętnie, uniemożliwiając stateczne funkcjonowanie.
Wiem, może i jestem słaby a do tego zbyt szybko ulegam napływającym zewnątrz bodźcom,
ale człowiek nie zawsze jest w stanie zareagować tak jak nakazuje zdrowy rozsadek.

Wychodzi na to że noc
nie boli tak jak życie…
Mówi się że co nas nie zabije to nas wzmocni, oby to wzmocnienie przyszło jak
najszybciej… tak oby.

1 komentarz :, , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...