moj-wlasny-blog blog

Tag: tsknota

Rozstanie…wspomnienie…

przez , 17.sty.2012, w Bez kategorii

Jak każde w życiu rozstanie boli i już nieważne z czyjej winy ono było. Oto kolejny etap mojej biografii.
Po rozstaniu z moim byłym minął już ponad rok. Mieliśmy powiedziałbym udany związek, ponad siedmioletni. Cud miód malina, można by powiedzieć. Choć nie powiem, że bardzo go kochałem na początku, to jednak z czasem w jakiś sposób skradł mi serce. Pokochałem go ale na swój sposób.


Czasem był meczący, bo sprowadzał wszystko do kwestii pieniądza. Nie można mi było kupić sobie koszulki raz na jakiś czas 20 zeta nie narażając się na reprymendę że wydaję kasę na głupoty. Bolało mnie to bo przecież też pracowałem i aby sobie poprawić humor raz na dwa miesiące wybierałem się na zakupy, by upolować fajne posezonowe obniżki. Cóż i z czasem nauczyłem się żyć u boku człowieka materialisty. Przez te ponad siedem lat byliśmy trzy razy na planowanych wakacjach. Cztery razy w klubie na piwie i jakieś 10 razy w kinie. Sam nigdy nie mogłem nigdzie wyjść nie tłumacząc się gdzie byłem i co robiłem.


Rok 2010 zaczął się zwyczajnie, choć powoli docierała do mnie myśl, że coś jakby było nie tak. Rok zleciał i w październiku za sprawą naszych wspólnych znajomych wybraliśmy się do pewnej restauracji na Al. Stanów Zjednoczonych. Poznaliśmy tam wówczas kilka nowych osób wraz z właścicielami restauracji. Było naprawdę miło. Wspominam bardzo sympatycznie tamten moment do dziś.


Na Sylwestra postanowiliśmy wybrać się do Katowic wraz z parą poznaną w owej restauracji. Byli to młodzi ludzie, zaledwie po dwudziestce. My nieco starci bo grubo po trzydziestce zastanawialiśmy się czy to dobry pomysł. Ale raz się żyje, czemu by nie pojechać. Pojechaliśmy jak się później okazało po raz ostatni razem z moim partnerem jako para.


Do dziś się zastanawiam, czy dobrze zrobiliśmy. Po powrocie w ciągu 12 pierwszych dni stycznia, mój siedmioletni związek się rozpadł. Mój były partner stwierdził, że nie możemy być razem, obarczył mnie winą niesłusznie tylko po to by zatuszować podejrzenie iż on sam chcę być z jednym, z poznanej młodej pary, chłopakiem. Nie zraziło go to, że rozwali nie tylko nasz związek ale i ten drugi, tylko po to by pocieszyć się chwile młodym dwudziesto dwuletnim ciałkiem. Cóż stało się. Zacząłem się zastanawiać co dalej, przecież przez te minione lata żyliśmy razem, razem planowaliśmy wydatki, razem się urządzaliśmy. Przeżyłem to bardzo, przez okres następnych dwóch tygodni byłem na zwolnieniu lekarskim od psychiatry. O dziwo wiele osób w tej chwili podało mi pomocną dłoń. Nigdy im tego nie zapomnę.


Moje życie z jednej strony legło w gruzy ale z drugiej strony zmusiło mnie do spojrzenia na realia zupełnie inaczej, że nic nie jest tak źle jak się zdawać mogło. Zamieszkałem chwilowo u znajomych właścicieli z restauracji, jednak większość swoich rzeczy do dziś trzymam u innych znajomych. Dzień po dniu, tydzień za tygodniem, zaczęło się cos ze mną dziać. Choć tego nie chciałem to najzwyczajniej się zakochałem i to po raz pierwszy tak prawdziwie w człowieku jakże zupełnie innym ode mnie samego. To co działo się we mnie jest nie do opisania. Taka ilość uczuć wprost ze mnie wypływała. Po raz pierwszy w życiu byłem w stanie nie bacząc na nic rzucić wszystko dla tej osoby. Oddać życie jeśli zaszłaby taka potrzeba. Miłość ogromna, nieplanowana, spontaniczna i prawdziwa.
Powoli poznawaliśmy siebie nawzajem od naszych marzeń do naszych ciał.

Było cudownie, ale wszystko co piękne nie trwa długo. Cóż życie zmusiło nas do pewnych kroków w życiu. Rozstaliśmy się obiecując sobie że wrócimy do siebie. Wierzyłem w to. Nadal w to wierzę, po mimo iż minęło już ponad dziewięć miesięcy, gdzie większość czasu przepłakałem, tęskniłem i prosiłem o miłość.
W tym okresie wydarzyło się wiele, ale nie będę o tym pisać, bo to kwestia dla mnie bolesna nadal. Ale pod koniec września, postanowiłem zakończyć tą farsę. W obliczu wydarzeń jakie miały miejsce i wpłynęły na moją decyzję- wydawało się to najlepsze rozwiązanie.


Nie widziałem innego wyjścia by spróbować zapomnieć o miłości mojego życia jak tylko spróbować szybko zaangażować się inny związek. Myślałem, że pozwoli mi to na zapomnienie o przeszłości i będzie to najlepsze dla skołatanego bólem serca. Jakże się myliłem.



Nie pomogło, nic a nic. Serce oddane jednemu nie jest w stanie zapomnieć i zaakceptować innego, choćby nie był nie wiem jak wspaniałym człowiekiem. Nadal kocham i tęsknię za tym jednym jedynym z którym marzyłem o wspólnym małym domku z okiennicami i małym tarasem, gdzie ranek witalibyśmy kawą. Jakże bardzo chciałbym aby czas cofnął się dokładnie o rok wstecz… dlaczego? Bo miałbym go obok siebie… Jak wtedy, całego tylko dla mnie…


1 komentarz :, , , , , więcej...

ach….

przez , 24.lip.2011, w Bez kategorii

Jakoś dni ciągną mi się bezlitośnie. Już sam nie wiem cóż
zrobić by ten czas przyśpieszył. Niedziela wieczór a ja siedzę po dość
pracowitym dniu i myślę tylko i nim. Tak bardzo tęsknie!!! Serce zdaje się być
nie ze mną a z moim ukochanym. Myśli spowite i zupełnie opętane tylko nim. Ciężko,
nie ma co.
Trochę bolą mnie te zasady jakie 19 czerwca ustaliliśmy do czasu aż wsiądzie do
samolotu by do mnie dołączyć. Naprawdę trudno mi się ciągle z tym oswoić. Brak
mi takiego zwykłego smsa typu „dzień dobry kochanie” czy „ dobranoc” to niby
taka drobnostka ale jakże byłaby miła.

 

 

Mamy 24 lipca do wylotu 9 dni. Trochę się obawiam, choć czego,
do końca sam nie wiem. Mam stresa i to jest pewne. Jednocześnie nie mogę się doczekać
tego wylotu. Targają mną różne emocje…

Myślę też o tym że mając 34 lata, ciągle nie mam swojego
miejsca/kąta na ziemi. To boli. Człowiek chociażby się starał jak tylko by  mógł a i tak zostaje bez niczego. Czasem mam
aż dość tego ciągłego podążania, zaczynania wszystkiego od nowa. Jednego jestem
pewien. Zrobię wszystko by już nigdy nie mieć takiego poczucia… bezdomności.
Zaczynam nowe życie i nie spocznę dopóki nie ułożę go tak jak powinno
wyglądać. Brakuje mi jedynie Urwisa u boku, by śmiało podążać ku postawionym
celom.

Kurczę ale tęsknie….

 

2 komentarze :, , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...