moj-wlasny-blog blog

Tag: zycie

Majowe przemyślenia

przez , 30.kwi.2017, w Bez kategorii

Hej,

I znów zbierałem się do napisania kilka słów tak długo, że zapomniałem ile czasu mi to zajęło.
Od jakiegoś czasu jestem nieco posępny, czas tak szybko mija…

Ciekaw jestem czy tylko mnie dopada przygnębienie związane z metryką urodzenia. Z roku na rok człowiek starszy pomimo tego, że gdzieś w głębi siebie czuję się dużo młodziej.


Wiem na pewne sprawy nie mamy wpływu, biologia jest biologią. To tylko sprawia, że z dnia na dzień uzmysławiam sobie jak kruche i krótkie bywa życie… Będąc młodym człowiek pędzi za marzeniami łudząc się perspektywą długiego życia przed sobą. W całej tej pogoni zapomniana co jest naprawdę ważne jest w życiu – choć to jest rzeczą każdego z nas indywidualną. Na wiele spraw, zbiegiem lat patrzymy inaczej, nasze priorytety zmieniają poszczególne poziomy w tej naszej drabinie życia.

Patrząc na siebie, co było i ile czasu minęło, co osiągnąłem a czego nie… mogę powiedzieć „starał się chłop ale to nie wystarczyło” Czasem myślę, że oprócz zaangażowania i starania się trzeba czegoś więcej. Szczęścia, odpowiedniej chwili – która zdarza się raz w życiu, przychylnej gwiazdy…
Nie powiem, że nie osiągnąłem nic, że moje miejsce nie drgnęło ani odrobinę w tej podróży. Prawda jest taka, że najgorszą zmorą, która spędza mi uśmiech z twarzy jest czas, bo gdyby każdy z nas miał go chociaż dwa razy więcej, może mógłby osiągnąć nieco więcej.

Minęło 40 lat, nieubłagalnie i nieuchronnie w sumie każdego z nas to czaka – wiem.
Ale czy nie każdy  z Nas marzy o swoim kąciku na tym świecie? Kawałkiem dachu nad głową, bez obawy, że może zostać z niego „wyproszony”. Życie na wynajmowanym jest takie niepewne…
Co z tego że teraz schronienie nad głową jest, ale co będzie za miesiąc, za rok, za 5 lat. 
Wydaje mi się, nie mając normalnej rodziny, która wsparłaby w razie potrzeby, ani miejsca gdzie można by wrócić,  że pozostanie tylko iść pod most.
58
Ktoś pewnie zaraz by powiedział „jak sobie pościelisz tak się wyśpisz” i choć jest w tym wiele prawdy, nie można stosować tego do wszystkich. Czasem nawet chcąc coś kupić trzeba w miarę dobrze zarabiać a to mimo wszystko nie każdemu się udaje.
Więc co robić? Jak zaplanować przyszłość tą, która pozostała, by nie podzielić losu z istotami żyjącymi na ulicy…
Nie mam pojęcia na czyje siły i rozum obliczone jest ludzkie życie…

NIESTETY JA NIE WIEM I RECEPTY NA TO NIE MAM

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

Rozstanie…wspomnienie…

przez , 17.sty.2012, w Bez kategorii

Jak każde w życiu rozstanie boli i już nieważne z czyjej winy ono było. Oto kolejny etap mojej biografii.
Po rozstaniu z moim byłym minął już ponad rok. Mieliśmy powiedziałbym udany związek, ponad siedmioletni. Cud miód malina, można by powiedzieć. Choć nie powiem, że bardzo go kochałem na początku, to jednak z czasem w jakiś sposób skradł mi serce. Pokochałem go ale na swój sposób.


Czasem był meczący, bo sprowadzał wszystko do kwestii pieniądza. Nie można mi było kupić sobie koszulki raz na jakiś czas 20 zeta nie narażając się na reprymendę że wydaję kasę na głupoty. Bolało mnie to bo przecież też pracowałem i aby sobie poprawić humor raz na dwa miesiące wybierałem się na zakupy, by upolować fajne posezonowe obniżki. Cóż i z czasem nauczyłem się żyć u boku człowieka materialisty. Przez te ponad siedem lat byliśmy trzy razy na planowanych wakacjach. Cztery razy w klubie na piwie i jakieś 10 razy w kinie. Sam nigdy nie mogłem nigdzie wyjść nie tłumacząc się gdzie byłem i co robiłem.


Rok 2010 zaczął się zwyczajnie, choć powoli docierała do mnie myśl, że coś jakby było nie tak. Rok zleciał i w październiku za sprawą naszych wspólnych znajomych wybraliśmy się do pewnej restauracji na Al. Stanów Zjednoczonych. Poznaliśmy tam wówczas kilka nowych osób wraz z właścicielami restauracji. Było naprawdę miło. Wspominam bardzo sympatycznie tamten moment do dziś.


Na Sylwestra postanowiliśmy wybrać się do Katowic wraz z parą poznaną w owej restauracji. Byli to młodzi ludzie, zaledwie po dwudziestce. My nieco starci bo grubo po trzydziestce zastanawialiśmy się czy to dobry pomysł. Ale raz się żyje, czemu by nie pojechać. Pojechaliśmy jak się później okazało po raz ostatni razem z moim partnerem jako para.


Do dziś się zastanawiam, czy dobrze zrobiliśmy. Po powrocie w ciągu 12 pierwszych dni stycznia, mój siedmioletni związek się rozpadł. Mój były partner stwierdził, że nie możemy być razem, obarczył mnie winą niesłusznie tylko po to by zatuszować podejrzenie iż on sam chcę być z jednym, z poznanej młodej pary, chłopakiem. Nie zraziło go to, że rozwali nie tylko nasz związek ale i ten drugi, tylko po to by pocieszyć się chwile młodym dwudziesto dwuletnim ciałkiem. Cóż stało się. Zacząłem się zastanawiać co dalej, przecież przez te minione lata żyliśmy razem, razem planowaliśmy wydatki, razem się urządzaliśmy. Przeżyłem to bardzo, przez okres następnych dwóch tygodni byłem na zwolnieniu lekarskim od psychiatry. O dziwo wiele osób w tej chwili podało mi pomocną dłoń. Nigdy im tego nie zapomnę.


Moje życie z jednej strony legło w gruzy ale z drugiej strony zmusiło mnie do spojrzenia na realia zupełnie inaczej, że nic nie jest tak źle jak się zdawać mogło. Zamieszkałem chwilowo u znajomych właścicieli z restauracji, jednak większość swoich rzeczy do dziś trzymam u innych znajomych. Dzień po dniu, tydzień za tygodniem, zaczęło się cos ze mną dziać. Choć tego nie chciałem to najzwyczajniej się zakochałem i to po raz pierwszy tak prawdziwie w człowieku jakże zupełnie innym ode mnie samego. To co działo się we mnie jest nie do opisania. Taka ilość uczuć wprost ze mnie wypływała. Po raz pierwszy w życiu byłem w stanie nie bacząc na nic rzucić wszystko dla tej osoby. Oddać życie jeśli zaszłaby taka potrzeba. Miłość ogromna, nieplanowana, spontaniczna i prawdziwa.
Powoli poznawaliśmy siebie nawzajem od naszych marzeń do naszych ciał.

Było cudownie, ale wszystko co piękne nie trwa długo. Cóż życie zmusiło nas do pewnych kroków w życiu. Rozstaliśmy się obiecując sobie że wrócimy do siebie. Wierzyłem w to. Nadal w to wierzę, po mimo iż minęło już ponad dziewięć miesięcy, gdzie większość czasu przepłakałem, tęskniłem i prosiłem o miłość.
W tym okresie wydarzyło się wiele, ale nie będę o tym pisać, bo to kwestia dla mnie bolesna nadal. Ale pod koniec września, postanowiłem zakończyć tą farsę. W obliczu wydarzeń jakie miały miejsce i wpłynęły na moją decyzję- wydawało się to najlepsze rozwiązanie.


Nie widziałem innego wyjścia by spróbować zapomnieć o miłości mojego życia jak tylko spróbować szybko zaangażować się inny związek. Myślałem, że pozwoli mi to na zapomnienie o przeszłości i będzie to najlepsze dla skołatanego bólem serca. Jakże się myliłem.



Nie pomogło, nic a nic. Serce oddane jednemu nie jest w stanie zapomnieć i zaakceptować innego, choćby nie był nie wiem jak wspaniałym człowiekiem. Nadal kocham i tęsknię za tym jednym jedynym z którym marzyłem o wspólnym małym domku z okiennicami i małym tarasem, gdzie ranek witalibyśmy kawą. Jakże bardzo chciałbym aby czas cofnął się dokładnie o rok wstecz… dlaczego? Bo miałbym go obok siebie… Jak wtedy, całego tylko dla mnie…


1 komentarz :, , , , , więcej...

Piątkowo

przez , 13.sty.2012, w Bez kategorii


Pamiętam dzień, kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy. Nie wiem dlaczego ale wydał mi się już w pierwszej chwili intrygujący. Co jakiś czas zerkałem na niego, ale w tamtej chwili nigdy bym nie pomyślał, że stanie się on miłością mego życia.
Wydarzenia, które z czasem nastąpiły dały nie oczekiwany skutek. Zakochałem się, po raz pierwszy.. tak prawdziwie.

Czy można kochać kogoś bezgranicznie? Otóż gdy by mnie ktoś zapytał rok temu, powiedziałbym NIE. Bo nie uważałem, że można kochać tak mocno, że każdy dzień bez tej osoby u boku to jak zesłanie na Syberię. Nie wiedziałem co to prawdziwa miłość i co znaczy prawdziwie kochać do granic możliwości.

Dziś wszystko się zmieniło, już nie uważam że nie ma bezgranicznej miłości. Jest i istnieje coś takiego. Wierzcie mi!!! I choć minęło już ponad dziewięć miesięcy, kiedy nasze drogi się rozeszły, ja nadal tęsknie i myślę o nim. Tak bardzo go kocham, ale boję się do tego przyznać przed samym sobą. Dużo się zmieniło przez ten długi czas, ale moje serce należy do niego i tylko do niego. Co zrobić kiedy serce nie sługa i samo wybiera i obiera kierunek. Te długie i jakże ciężkie minione miesiące bez niego przekonały mnie tylko o tym, że moja miłość do Niego jest ogromna.

Pamiętam nasze wspólne dni, rozmowy, taką zwykła codzienność, szarą rzeczywistość – jak się zwykle mówi. Te kilka miesięcy, które byliśmy ze sobą były czymś co dało mi wiele i pomogło spojrzeć na świat zupełnie inaczej. Już nie widziałem świata w czarno-białych barwach a w kolorach. Ubrani w szlafroki i stojąc o 4 rano na balkonie, tuląc się do siebie paliliśmy papieroska. Jego błyszczące oczy i rozgrzane ciało, sprawiało, że chciałem aby nigdy ten ówczesny moment się nie kończył. Byłem przy nim…

Teraz przychodzi mi na myśl tekst piosenki Dżemu pt. „Do Kołyski” „ Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam, śpij nocą śnij, nich zły sen Cię nigdy więcej, nie obudzi- teraz śpij. Niech dobry Bóg, zawsze cię za rękę trzyma. Kiedy ciemny wiatr. Porywa spokój, siejąc smutek i zwątpienie. Pamiętaj, że: Jak na deszczu łza, Cały ten świat nie znaczy nic a nic…Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…”

Cóż po dniu zawsze zachodzi słońce i nastaje noc. I w moim życiu nastał mrok. Wyjechał. Do dziś dnia uważam, że nie powinien tego robić. Obiecał wrócić ale sprawy obrały zupełnie inny kierunek. Odizolował mnie od siebie. Zaczął żyć własnym życiem, mnie spychając w krainę cieni… coraz rzadziej pisał, dzwonił, nie odpowiadał na smsy, nie odbierał telefonów. Popadałem w czeluście otchłani smutku, przygnębienia…Bolało jak diabli :(

Siedząc teraz na fotelu spoglądam przez okno, gdzie właśnie zachodzi słońce. Piękny mam widok z living room’u, okna wychodzą wprost na zachód, gdzie słońce właśnie kończy swoją dzienną wędrówkę po niebie. Zastanawiam się nad życiem i nad sobą. Ciężkie to życie. Nie ma co.

Mówią, że czas to najlepsze lekarstwo. Tylko lekarstwo na co? Na pewno nie na skołatane żalem i bólem serce.

„…Być może jest taka wyspa na jakimś oceanie, ktora ma jedną przystań i jeden jacht w tej przystani. Być może…”

5 komentarze :, , , , , więcej...

dojrzałem do tego by napisać… artykuł / opowiadanie:)

przez , 06.lis.2011, w Bez kategorii

ŻYĆ ZGODNIE ZE SWOIM „JA” 





Witajcie!
Jestem 30-to paro letnim facetem i chciałbym opowiedzieć Wam moją historię.
Może dla niektórym z Was wyda się ona nieprawdopodobna bądź banalna,  ale… faktem jest, że
takie zdarzenia w moim życiu miały miejsce. Napisałem to jako pewnego rodzaju przestrogę, chwilę opamietania dla ludzi, którzy zmierzają w kierunku nie do końca chcianym.



Chodzi mi o to, aby każdy z Was podejmował decyzję swego życia, zgodnie ze
swoim wewnętrznym „ja”, bez względu na wszystko nie warto żyć w
ukryciu, lękając się przyszłości, tego co nie do końca znane.

Odkąd pamiętam, zawsze inaczej patrzyłem na chłopców, niż na dziewczyny. Nawet
gdy byłem kilkuletnim dzieckiem, chłopcy interesowali mnie bardziej od płci
przeciwnej. Z biegiem lat wiedziałem, że mój podgląd na te sprawy różni się od
poglądów innych otaczających mnie ludzi. Wówczas pomyślałem, że jest ze mną coś
nie tak. Usilnie starałem się zagłuszyć swój pociąg do mężczyzn, umawiając się
z kobietami.





Teraz mogę powiedzieć, że żyłem w zakłamaniu przed samym
sobą. Moja chęć do zmiany samego siebie była tak wielka, że wylądowałem na
ślubnym kobiercu. W czasie mego związku miałem kilka spotkań z mężczyznami, co
sprawiało mi ogromną rozkosz, spełnienie i zaspokojenie mego „Ja”.



Tak… Więc byłem żonaty prawie pięć lat, podczas których na świat przyszedł
syn. Jest to największe szczęście, jakie spotkało mnie podczas trwania tego
związku. W przeciągu tych lat coraz bardziej zacząłem zdawać sobie sprawę, że
związek z kobietą, mimo że miałem już syna, nie jest tym, czym powinien dla
mnie być. Choć kochałem i kocham swoją latorośl, nie byłem w stanie poświęcić
się aż tak, by pozostać w związku z kobietą.





Do dziś dnia, nie wiem, dlaczego pozwoliłem na to, aby los
potoczył się w takim kierunku, w jakim się potoczył. Czułem się jakiś taki
zagubiony, nie do końca szczęśliwy i zawiedziony, że wybrałem dla siebie taką,
a nie inną przyszłość.



Zdałem sobie sprawę, że moje życie jest nie takie, jakie
bym chciał, że nie mam chłopaka, o którym zawsze marzyłem, z którym szedłbym
przez życie w szczęściu i ogromnej miłości, na dobre i na złe. Przecież tak
powinienem żyć, zawsze o tym marzyłem!



Pragnąłem zacząć żyć tak, jak ja bym
naprawdę tego chciał, a nie jak chcieliby moi rodzice czy też moje otoczenie.

Przyznam, że bałem się tych zmian, ale myśl o „nowym życiu” dodawała mi sił.


Poznałem mężczyznę, w
którym się zakochałem, dla którego byłem gotów dokonać zmian w swoim ówczesnym
życiu. Ciągle myślałem o nim – i o nas – jak to byłoby cudownie żyć u jego
boku. Moje życie nabrało barw, jakich nigdy wcześniej nie byłem w stanie
dostrzec.



Trudno to opisać i mówiąc szczerze, nie będę nawet próbował.
Pamiętam nasze
pierwsze potajemne spotkanie, ukrywane przed naszymi partnerami, na które obaj
długo czekaliśmy.
Tych pięć godzin, które spędziliśmy razem w motelowym pokoju na rozmowie i
poznawaniu naszych ciał, okazało się być naszą furtką do wspólnej przyszłości.
Było cudowne, choć oboje mieliśmy jakiś swoisty lęk, niepewność. Te pierwsze
chwile, pozostaną nam w pamięci już na zawsze.





Nasza sytuacja nie była łatwa, bo moja – teraz już była żona
– jest siostrą byłego partnera mojego chłopaka.
Stawiało nas to w niecodziennym
świetle i w dość skomplikowanej sytuacji. Pomimo to i wielu innych
nieprzyjemnych sytuacji, jakie nas czekały, zdecydowaliśmy się nie na wspólne
życie.






W najcięższych chwilach wspieraliśmy się wzajemnie i choć
czasem mieliśmy już wszystkiego dość, to zawsze mogliśmy polegać na
sobie.
Czasem rodziła się w nas myśl, żeby wyjechać gdzieś daleko, uciec od tego całego
nieżyczliwego świata, pozostawiając wszystko w tyle.
Jednak obaj wiedzieliśmy, że musimy przez to wszystko przejść. Przeszliśmy dużo
i wiele razem. Miesiąc za miesiącem, rok za rokiem przez ponad siedem lat.
Nigdy się nie kłóciliśmy i zawsze wspólnie rozwiązywaliśmy problemy, wspierając
się do końca. No może prawie do końca…





Cóż rok 2011 stał się przełomowy, jak się okazało. Dosłownie
z dnia na dzień życie które wydawało się być tak bardzo stabilne a związek tak
silny – nie znalazło odzwierciedlenia w Naszym życiu. Wystarczyło pierwsze dziewięć
dni stycznia, by odsunąć i przekreślić przeszłość z taką łatwością…





Nie ma szans na związek, kiedy ktoś wkracza w życie dwojga
ludzi bezczelnie z butami, rozwalając to co inni sobie zbudowali przez przeżyte
razem lata.
Można wiele powiedzieć o tym okresie, ale po co. Było minęło i już nie wróci,
może i dobrze że stało się tak jak się stało. Ja dam redę ze świadomością, że
zostałem wymieniony na młodszy model. Niech ma wyrzuty kto inny ale na pewno
nie ja. Może i nie ma strony bez winy, ale ja nie czuję się winny, choć może
jestem? a tego nie dostrzegam…





Dziś już nie jesteśmy razem, jak wspomniałem, choć byliśmy bardzo
szczęśliwi i zakochani w sobie, przez cały ten związek (a przynajmniej tak mi
się zdawało), równie mocno jak w dniu uświadomienia sobie naszej wzajemnej
miłości…





Czas mija a ja z dnia na dzień, staram się żyć pełnią szczęścia,
choć czasem jeszcze boli ta ludzka nieszczerość to zdaję sobie sprawę, że żyć
trzeba. Układam sobie nowe życie, powoli i bardzo ostrożnie, jakby całe było z
kruchego szkła. Staram się uchronić, przed kolejnymi ciosami od życia, które
pomimo rozpadu jednego związku, nie oszczędziło mnie w kolejnych miesiącach,
dokładając kolejne nie przewidziane zdarzenia…





Dam radę- wiem to!!!

Tak więc, nie pozostaje mi nic innego jak tylko prosić wszystkich tych, którzy
przeczytali moją historię, aby wiedzieli, że ta uważana za „odmienność” przez
nas samych i innych, nie jest niczym złym. Po mimo że życie nie zawsze układa
nam się tak jak powinno to mimo wszystko „Coming aut”  jest najlepszą rzeczą jaką dokonałem. Nie
żałuję i na pewno nie będę.





Nie oszukujcie się tak, jak robiłem to ja, że przez swój
strach przed otoczeniem związałem się z kobietą, co i tak z góry było skazane
na niepowodzenie, prawda wcześniej czy później i tak Nas wszystkich dopadnie. Ja
zrozumiałem to… ale z czasem!!!





My  wszyscy jesteśmy
ludźmi i zasługujemy na to, aby żyć tak, jak tego w głębi serca chcemy.
Choć bywa ciężko, to musimy stawiać czoło wyzwaniom i pokazać innym że my też
żyjemy, czujemy, pragniemy, mamy marzenia…



Żałuję jedynie, że niepotrzebnie marnowałem życie tej młodej
dziewczynie, która była przez jakiś czas moją żoną. Wiem, że ona mi już
wybaczyła, a dowodem jest to, że zostaliśmy przyjaciółmi. Po trzech miesiącach
związała się z innym mężczyzną za którego po niespełna roku wyszła za mąż,
oboje doczekali się synka.






Pozdrawiam.   

40 komentarze :, , , , , , , , , więcej...

ach….

przez , 24.lip.2011, w Bez kategorii

Jakoś dni ciągną mi się bezlitośnie. Już sam nie wiem cóż
zrobić by ten czas przyśpieszył. Niedziela wieczór a ja siedzę po dość
pracowitym dniu i myślę tylko i nim. Tak bardzo tęsknie!!! Serce zdaje się być
nie ze mną a z moim ukochanym. Myśli spowite i zupełnie opętane tylko nim. Ciężko,
nie ma co.
Trochę bolą mnie te zasady jakie 19 czerwca ustaliliśmy do czasu aż wsiądzie do
samolotu by do mnie dołączyć. Naprawdę trudno mi się ciągle z tym oswoić. Brak
mi takiego zwykłego smsa typu „dzień dobry kochanie” czy „ dobranoc” to niby
taka drobnostka ale jakże byłaby miła.

 

 

Mamy 24 lipca do wylotu 9 dni. Trochę się obawiam, choć czego,
do końca sam nie wiem. Mam stresa i to jest pewne. Jednocześnie nie mogę się doczekać
tego wylotu. Targają mną różne emocje…

Myślę też o tym że mając 34 lata, ciągle nie mam swojego
miejsca/kąta na ziemi. To boli. Człowiek chociażby się starał jak tylko by  mógł a i tak zostaje bez niczego. Czasem mam
aż dość tego ciągłego podążania, zaczynania wszystkiego od nowa. Jednego jestem
pewien. Zrobię wszystko by już nigdy nie mieć takiego poczucia… bezdomności.
Zaczynam nowe życie i nie spocznę dopóki nie ułożę go tak jak powinno
wyglądać. Brakuje mi jedynie Urwisa u boku, by śmiało podążać ku postawionym
celom.

Kurczę ale tęsknie….

 

2 komentarze :, , , , , więcej...

oczekiwanie…

przez , 04.lip.2011, w Bez kategorii

Czy miewacie kiedyś poczucie takiej pustki, braku bliskości
ukochanej osoby, samotności?

Tak właśnie się ja czuję. Tęsknota to to
co najbardziej mi doskwiera.
Mamy lipiec do końca września jeszcze tyle czasu. Sam się zastanawiam jak ja
zniosę ten czas.
Tak bardzo go kocham i dlatego tak trudno mi znosić tę rozłąkę. Ale wiem jedno
gdy już będziemy razem już nigdy nie pozwolę na to by los rozdzielił nas na tak
długo. To bardzo ciężka próba, próba którą na pewno przejdę. Dlaczego? Ponieważ
po raz pierwszy w życiu tak mocno się zakochałem. Co dzień modlę się o
wytrwałość i siłę. Oto by nie spotkała go już żadna przykrość.

Czekam i tęsknie na dzień który pozwoli nam być wreszcie razem. 

 

 

 

 

Zostaw komentarz :, , , więcej...

co mowią mi karty

przez , 11.cze.2011, w Bez kategorii

ARCYKAPŁAN

W swoich działaniach kierujesz się przede wszystkim
moralnością, zasadami etycznymi, być może również względami religijnymi.
Poszukujesz wartości głębszych, wyższych niż te, które potocznie są
uważane za ważne. Podchodzisz do życia i innych z optymizmem,
idealistycznie. Jesteś prostolinijny. Wybrałeś drogę zaufania do
autorytetów, w decyzjach jesteś konserwatywny i kierujesz się tradycją.
Uważasz, że to tradycja i uznane autorytety nadają sens życiu, że inni
mądrzejsi od Ciebie wiedzą lepiej i warto ich słuchać. Niektórzy mogą
uważać, że jesteś przez to mało elastyczny, usztywniony wyznawanymi
zasadami. Cenisz rytuały, ogólnie przyjęte normy postępowania, starasz
się być uczciwy i działasz zgodnie z prawem. Swoją mądrość opierasz na
doświadczeniach przeszłych pokoleń. Możesz mieć problemy z nadążaniem za
nowościami w każdej dziedzinie. Pokładasz dużą ufność w życie jako
takie i wierzysz w jego sens.
Jeśli pytałeś o uczucia to karta ta mówi o tym, że w Twój związek wszedł
w fazę wzajemnego zaufania, że stanowi on podwaliny pod idealny
związek. Traktujesz partnera poważnie i kierujesz się wartościami
moralnymi. Możesz myśleć o zawarciu związku małżeńskiego lub też
podjąłeś już taką decyzję.

MAG

Jesteś pewny siebie i swoich możliwości, skoncentrowany na
sobie. Posiadasz wiedzę o świecie i wiesz jak ją wykorzystać, potrafisz
kierować swoim życiem, ale musisz uważać, żeby nie przenosić na innych
chęci kierowania, bo możesz stać się manipulatorem.
Jesteś inteligentny i kierujesz się teraz umysłem, preferujesz logiczne
rozwiązania, jesteś pełen optymizmu i wiary w to, że Twój punkt widzenia
jest najbardziej właściwy. Może dobrze by było, gdybyś przyjął do
wiadomości, że Twoja wiedza to zaledwie początek, jesteś dopiero na
początku drogi, a nie na jej końcu i przydałoby Ci się trochę pokory. W
swojej dziedzinie jesteś prawdziwym fachowcem i profesjonalistą.
Zacząłeś osiągać sukcesy, podejmujesz nowe przedsięwzięcia. W tym
nastroju, w którym teraz jesteś wszelkie przedsięwzięcia Ci się powiodą.
Pojawiają się przed Tobą szanse na nowe, lepsze życie, wszystko Ci się
uda, pod warunkiem, że nie staniesz się zarozumiały, pozbędziesz się
pychy, spojrzysz na to, co masz wykonać, świeżym wzrokiem i nie
zapomnisz o tym, że powodzenie często nie jest efektem tylko działania
indywidualnego, ale również zespołowego.

GWIAZDA

Nastał dla Ciebie czas spełnienia marzeń i wielkiego szczęścia.
Jesteś pod opieką bogini Wenus, która zapewni Ci spełnienie w miłości,
możesz spotkać teraz nowych ludzi, zawrzeć wiele przyjaźni, a także
spotkać miłość swego życia. Jeśli jesteś już w związku, to będzie to dla
Ciebie i Twego partnera czas pełnej szczęścia miłości, radości i
przyjemności.
Jesteś teraz otwarty na mądrość, masz nadzieję na spełnienie Twoich
projektów. To, co teraz przedsięweźmiesz, będzie miało dalekosiężne
działanie, a skutki Twoich obecnych działań będą dla Ciebie wyjątkowo
korzystne, choć na razie nie masz takiej świadomości. Jest to czas siewu
pod przyszłe wydarzenia i to, co teraz rozpoczniesz, przyniesie
pozytywne efekty.
Masz teraz ogromne twórcze możliwości. Jeśli zajmujesz się sztuką czy
sprawami estetyki i piękna, to jesteś w pełni sił twórczych, możesz
liczyć na natchnienie, a to, co teraz stworzysz, ma szansę przysporzyć
Ci sławy i znajdzie uznanie innych.
Jest to też dobry czas, jeśli chcesz wejść w spółkę, możesz liczyć na
to, że będziesz doskonale dogadywał się z partnerem w interesach i razem
macie możliwość osiągnięcia sukcesów.
Możesz teraz wzbogacić się, wejść w układ przynoszący duże korzyści
majątkowe.

Zostaw komentarz :, , , więcej...

niedzielnie…

przez , 22.maj.2011, w Bez kategorii

Dziś postanowiłem umieścić wiersz, którego jestem autorem :)


„I maj zakwitnął bzami,


Siedzę pogrążony, dalece myślami,


Wspominam te chwile, gdy byliśmy sami,


Czułe spojrzenia…  o nic nie
pytani,


 


Dziś już wiem, co ważne jest w życiu,


Co liczy się w dzisiejszym wspaniałym – byciu,


Jesteśmy razem a jednak, sami,


Jak nocne marki, chodzimy niewyspani,


 


Lecz los wynagrodzi nam, ten trudny czas,


Wszystkie wątpliwości i niepewność usuną się w las,


Będziemy wspólnie iść przez nasze życie,


Ciesząc się i śmiejąc, otwarcie, nieskrycie”.

 

 

2 komentarze :, , , więcej...

szczęśliwy

przez , 14.maj.2011, w Bez kategorii

Kochani pragnę napisać, że spełniły się moje marzenia. W
minioną sobotę czyli 7 maja br. Mój Misio powiedział mi że dokonał wyboru (po
długotrwałym i głębokim przemyśleniu), że po wyjeździe do Holandii, szybko
przylatuje do mnie do W. Brytanii.
Krótko mówiąc odpowiedział mi tym jednym
zdaniem na wszystkie pytania jakie do tego czasu mu zadałem. Jesteśmy razem,
choć teraz osobno i nie całkiem jawnie, to jednak, jak sam powiedział jesteśmy
w związku. Bardzo się cieszę a moje serduszko raduję się ogromnie. Bardzo
kocham swojego Urwiska i na niczym mi tak niezależny jak na Nim. Jest wyjątkowy
– cóż tu pisać. Zdobył moje serduszko całe. Wiem, że będziemy szczęśliwi. Razem
damy radę ze wszystkimi przeciwnościami losu. Ważne tylko aby mieć siebie przy boku.

Teraz czas rozłąki, krótkiej jak sam powiedział. Wiem i wierzę mu, mam
nadzieje, że mnie nie zawiedzie i szybko do mnie wróci.

Z niecierpliwością czekam na koniec czerwca, bo to oznacza wyjazd z kraju a to
z kolei zbliży mnie do czasu gdy znów się zobaczymy :)
Misio kocham Cię i wierzę, że szybko do mnie dojedziesz. Tęsknie ogromnie.

 

Zostaw komentarz :, , , , , więcej...

Tarot …

przez , 30.kwi.2011, w Bez kategorii


Dziś postanowiłem opublikować to co wyszło mi w kartach Tarota, co prawda za pomocą oline był to Tarot, ale coś w tym chyba jest…

UMIARKOWANIE

W obecnej sytuacji powinieneś zachować umiar, spokój i
równowagę. W każdej sprawie lepsze będzie dla Ciebie dążenie do zgody i
pojednania oraz wstrzemięźliwość. Najlepsze efekty osiągniesz
przystosowując się do sytuacji, wykazując się skromnością, darząc innych
ciepłem i przyjaźnią. Obserwuj sprawy spokojnie i z opanowaniem, nie
daj nikomu zbić się z tropu. Zwróć swoją uwagę na osiągnięcie stanu
równowagi. Zanim przedsięweźmiesz jakieś działania dojdź do porządku sam
ze sobą, odrzuć wszelkie kłótnie, zazdrość, wątpliwości i ambicję. Idąc
swoją drogą nie musisz niczego się obawiać, gdyż karta ta zapowiada
osiągnięcie zadowolenia w każdej dziedzinie, w sprawach rodzinnych,
zawodowych, w przyjaźni i w miłości.
Wypełniasz postawione przed Tobą obowiązki metodycznie i spokojnie,
jesteś w pracy rozluźniony, nie ma potrzeby, żebyś się spieszył.
Jeśli pytałeś o uczucia, to karta ta mówi o szczęśliwym związku, pełnym
miłości, zaufania, otwartości i przyjaźni. Nastawiony jesteś na
przeżywanie wewnętrzne, na intymność i prostolinijność.
Możesz teraz osiągnąć harmonię i jedność ciała, umysłu i duszy,
wewnętrzny spokój, zgodę ze samym sobą.

 


RYDWAN

Przepełnia Cię pozytywna energia, jesteś zdecydowany dokonać
kroku naprzód. Podjąłeś decyzję i teraz chcesz realizować nowe cele z
pasją i radością. Masz zaufanie do siebie i do przyszłości, widzisz
wizję, do której dążysz, jesteś gotów podjąć ryzyko. Masz w sobie duży
potencjał, zdolności do wykonania zadania, ale karta ta wskazuje na brak
doświadczenia w dziedzinie, którą wybrałeś, wkraczasz na nieznany
teren. Musisz uważać, żeby nie przecenić własnych sił, powściągnąć
skłonności do pychy i nadmiernej pewności siebie. Lepiej będzie dla
Ciebie, gdy przyjmiesz do wiadomości fakt, że musisz jeszcze dużo się
nauczyć i podejdziesz do tematu w większą pokorą.
Jesteś bardzo ambitny, dokonałeś dużego skoku naprzód, uwolniłeś się od
tego, co Cię niepotrzebnie obciążało, od niepewności i wątpliwości.
Pragniesz samodzielności. Twoje przedsięwzięcia mają wielkie szanse
powodzenia, jeśli będziesz potrafił zapanować nad emocjami i popędami.
W dziedzinie uczuć karta ta może oznaczać to, że poznałeś osobę, która
wywarła na Tobie wielkie wrażenie i jesteś zdecydowany zabiegać o nią,
starać się, a nawet walczyć, jeśli będzie taka potrzeba, uważaj tylko,
żeby brać pod uwagę również pragnienia tej drugiej osoby, nie tylko
własne a wówczas stworzycie doskonały związek.

 


EREMITA

Dojrzałeś do tego, żeby w samotności przemyśleć swoje życie,
pragnienia i cele. Wszedłeś w fazę, w której potrzebne jest Ci
odosobnienie, przebywanie w miejscu cichym, z dala od ludzi, po to, by
móc osiągnąć wewnętrzny spokój. Doświadczyłeś w dotychczasowym życiu
wiele i teraz czas, aby skupić się na wnętrzu, skonsolidować dotychczas
zdobytą wiedzę praktyczną. Być może potrzebujesz czasu, aby odnaleźć
siebie w zamęcie codzienności. Gdzieś po drodze mogłeś zapomnieć o
swojej właściwej motywacji, o celach, które chciałeś osiągnąć,
pragnieniach i marzeniach, które miałeś. Ważne jest teraz, abyś odkrył
je na nowo, dokonał podsumowania dotychczasowego życia i sprawdził, czy
pozostałeś sobą w zgiełku życia.
Możesz mieć tendencję do stawiania sobie wysokich wymagań,
perfekcjonizmu i być może powinieneś wejrzeć w głąb siebie i sprawdzić,
dlaczego taki jesteś, czy rzeczywiście jest to konieczne, czy tylko w
ten sposób usiłujesz uporać się ze strachem przed życiem.
W związku uczuciowym może ta karta oznaczać osamotnienie, potrzebę
zrozumienia wzajemnych potrzeb i nawiązania relacji na wyższym, duchowym
poziomie. 

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...